- Przepraszam najmocniej… Wie pan
może gdzie znajdę budynek poczty? - spytał mnie jakiś młody
chłopak, jednak patrząc na to jak przeleciał po mnie wzrokiem
pewnie jest tylko drobnym złodziejem. Utwierdził mnie w tym
przekonaniu fakt że kiedy dostrzegł broń w jego oczach można było
zobaczyć iskierkę niepokoju.
- Chciałbyś mi może o czymś
powiedzieć? - Zapytałem, a on od razu zrozumiał że koniec
przedstawienia, szybko sprawdził otoczenie w poszukiwaniu drogi
ucieczki, ale zbyt się przejmuje, nie mam zamiaru łapać każdego
kto się nawinie.
- Uciekaj i najlepiej by było gdybyś
więcej tego nie próbował. - Ten szybko kiwnął głową i szybko
zniknął… muszę przyznać że potrafi szybko biegać. Szansa że
przestanie kraść jest marna, ale niech przynajmniej lepiej dobiera
sobie cele.
Jako, że nie miałem teraz nic nagłego
do zrobienia, postanowiłem się przejść po bardziej zapuszczonym
rejonie miasta. Ciemne uliczki i podejrzane typy, jakże znajoma
sceneria, nie muszę się nawet starać by się wtopić w tło, jak
miło.
Po dziesięciu minutach takie spaceru, coś przykuło moją
uwagę, a mianowicie jak grupka dzieciaków okrążyła
dzieciaka-złodzieja z wcześniej. Jednak jak go złapali? Nie
wygląda na kogoś kto dałby się tak łatwo złapać, a już na
pewno nie amatorom jak te dzieciaki.
Postanowiłem poczekać
chwilę i poobserwować sytuację, ale kiedy jeden z grupki wyciągnął
nóż, szybko wkroczyłem i zakończyłem problem. Nie ważne o co
chodziło, jakoś nie widzi mi się zszywanie dzieciaka z ulicy.
-
Jesteś cały? - Zapytałem nowego znajomego.
< Yael? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz