20 listopada 2018

Od Cora do Yaela





     - Przepraszam najmocniej… Wie pan może gdzie znajdę budynek poczty? - spytał mnie jakiś młody chłopak, jednak patrząc na to jak przeleciał po mnie wzrokiem pewnie jest tylko drobnym złodziejem. Utwierdził mnie w tym przekonaniu fakt że kiedy dostrzegł broń w jego oczach można było zobaczyć iskierkę niepokoju.
      - Chciałbyś mi może o czymś powiedzieć? - Zapytałem, a on od razu zrozumiał że koniec przedstawienia, szybko sprawdził otoczenie w poszukiwaniu drogi ucieczki, ale zbyt się przejmuje, nie mam zamiaru łapać każdego kto się nawinie.
       - Uciekaj i najlepiej by było gdybyś więcej tego nie próbował. - Ten szybko kiwnął głową i szybko zniknął… muszę przyznać że potrafi szybko biegać. Szansa że przestanie kraść jest marna, ale niech przynajmniej lepiej dobiera sobie cele.
Jako, że nie miałem teraz nic nagłego do zrobienia, postanowiłem się przejść po bardziej zapuszczonym rejonie miasta. Ciemne uliczki i podejrzane typy, jakże znajoma sceneria, nie muszę się nawet starać by się wtopić w tło, jak miło. 
       Po dziesięciu minutach takie spaceru, coś przykuło moją uwagę, a mianowicie jak grupka dzieciaków okrążyła dzieciaka-złodzieja z wcześniej. Jednak jak go złapali? Nie wygląda na kogoś kto dałby się tak łatwo złapać, a już na pewno nie amatorom jak te dzieciaki. 
Postanowiłem poczekać chwilę i poobserwować sytuację, ale kiedy jeden z grupki wyciągnął nóż, szybko wkroczyłem i zakończyłem problem. Nie ważne o co chodziło, jakoś nie widzi mi się zszywanie dzieciaka z ulicy. 
       - Jesteś cały? - Zapytałem nowego znajomego.



< Yael? >







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz