Nie miałem do zrobienia nic innego jak doglądanie go. Utrata przytomności była chwilowa, wręcz na jedną sekundę. Później zaczął się wiercić machać głową na boki, w głowie miał pewnie prawdziwy kocioł myśli, no cóż nic się nie poradzi, jednak mam nadzieję że szybko się to skończy…
Kiedy powoli zaczął się uspokajać, jego oczy zrobiły się szklane, jednak powstrzymał się od płaczu. Następnie potężna siła odrzuciła go do tyłu, oczywiście zainterweniowałem i złapałem go i poprawiłem jego postawę. Ostatkiem sił który mu pozostała wyrwał się do przodu, przed czym go nie powstrzymywałem, padł na ziemię, a jedyne czego chciał to złapać jajko, w końcu mu się udało, przycisnął je do siebie i po raz kolejny stracił przytomność.
- Jakie to kłopotliwe, eh. - Mruknąłem do siebie i czekałem na dalszy rozwój wypadków.
< Yael? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz