28 stycznia 2019
Od Eshii Cd. Logan
12 stycznia 2019
Od Sorayi Cd Libby
11 stycznia 2019
Od Mirajane do Avena
Odeszłam. Przynajmniej tak się miało zdawać Avenowi. Nie ma takiej możliwości, abym go opuściła. Wrócę. Nawet gdyby miał mnie zabić. Przenigdy nie dam nikomu odebrać ode mnie Avena. Przecież się kochamy i żaden zły człowiek mi go nie odbierze! Nikt! Od dzisiaj istnieję tylko ja... Ja i on... My. Kiedy wyszłam, wezwałam Bianaida, aby był gotowy. Ja... Ja nie chciałam żyć bez mojego ukochanego... Dlatego też po chwili wróciłam do miejsca, gdzie wcześniej mnie rozebrał ten obleśny porywacz.
- Aven... Wróciłam i nie wyjdę bez ciebie... Albo z Tobą, albo nigdy. - powiedziałam, mając zdeterminowany wzrok pełen łez. - J-Ja...
Nie zdołałam dokończyć porywacz podszedł do mnie i wbił mi w ramię ostry nóż, a potem kopnął, abym upadła na ziemię. Wrzasnęłam z przeciągłym piskiem, kiedy przebita ręka zderzyła się z ziemią...
- Bierz ją, sługo. - powiedział mężczyzna, a Aven na mnie skoczył.
Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, po czym przytuliłam sie do miękkiego futra... Czyżby to był ostatni raz? Czy już ostatni raz będę obejmowała mego ukochanego? Spojrzałam w te piękne, turkusowe oczęta i ucałowałam zimny, mokry nos tygrysa.
- Kocham cię, Aven... - szepnęłam. - Zabij mnie, bo... Nie chce żyć, jeżeli ciebie nie będzie obok... Chcę, abyś... Był przy mnie... Przecież... Obiecałam ci całkiem pozbyć się tej klątwy... Nie dotrzymałam słowa... A teraz jeszcze ciebie straciłam... Bianaid... Przepraszam cię... Aven... Przepraszam... - powiedziałam, czując wręcz lejące się z moich oczu łzy.
Pochwyciłam dłonią nóż wbity w ramię i wyjęłam go z wrzaskiem. Podałam tygrysowi ostrze, trzymając za zakrwawioną ostrą część. Uśmiechnęłam sie lekko, po czym jednak zaczelam płakać.
- Kocham cię! Zabij mnie do cholery! Bez ciebie nie ma sensu! Nic nie ma sensu! - wrzasnęłam.
Aven wytrącił mi łapą z ręki nóż, a ja... Pstryknęłam zaczelam bez końca pstrykać, albo ja zginę z własnej reki, albo zrobi to on... Z nosa pociekła mi krew, tęczowy świat zaczynał mi się robić dziwnie szary... Coraz więcej krwi... Moje błękitne oczy zaświeciły się również błękitem... Co jest... Dlaczego nie umieram. Zaczelam szybciej strzelac palcami, krew ciągle ubywala z mego ciała. Z ust, z nosa, spod paznokci, z rany... Aven... Aven prosze... Zabij mnie, albo... Wróć ze mną...
< Aven? Zostańmy w tym podziemiu prosze ;) >
8 stycznia 2019
Od Avena CD Mirajane
Kiedy zobaczyłem, że Mira się poddała nie mogłem.. Naraziłem ją na niebezpieczeństwo, to przeze mnie tak się dzieje. Zacisnąłem oczy i zmieniłem się mimo bólu w człowieka.
-Zostaw ją, a będę Twój na wieki. Zostaw ją, a nic Ci nie zrobię.. Będę Twój, będę służył Ci i robił wszystko co zechcesz, tylko ją puść.. Proszę-powiedziałem spokojnie ale pewnie. Niebieskowłosa spojrzała na mnie, widziałem że nie podobało jej się to, ale to nie jej ma się to podobać. Zrobię co muszę by ją uwolnić i by była bezpieczna. Arrix odłożył narzędzia tortur i podszedł do mojej celi i spojrzał w moje oczy.
-Złóż świętą przysięgę, a w tedy uwierzę
-Nie! Aven!-Mira krzyczała.
-Nic nie zrobisz panienko, kiedy złoży przysięgę będzie tylko mój, wyrzeknie się człowieczeństwa.-powiedział. Przełknąłem ślinę.. Biłem się z myślami.. Mam ponownie trafić do niewoli.. Ale myśl o bezpieczeństwie Miry była większa. Uklęknąłem i schyliłem głowę w dół.
-Przyżekam na Bogów, iż staję się Twój. Wyrzekam się ludzkiego życia, stając się tygrysem na wieki służby. Tyś jeden moim Panem, tyś jeden na wieki.-po wypowiedzeniu ostatniego słowa, przeżyłem ogromny ból zmieniając się w tygrysa. Arrix otworzył moją celę, po czym uzdrowił Mirajane i odpiął ją od pasów, na jej ciele ponownie zaistniało ubranie. Błękitnowłosa miała zamiar się na niego rzucić, lecz byłem pierwszy przed nim i nie pozwoliłem go tknąć. Spojrzałem Mirze głęboko w oczy.
~Uciekaj stąd i zapomnij o mnie, nie powinnaś być nigdy przy mnie.. Wcześniej również. Sprowadziłaś na siebie niebezpieczeństwo. Teraz ja mogłem tylko zapewnić bezpieczeństwo Tobie w ten jeden sposób. Odejdź i zapomnij. Nie chcę Cię już widzieć księżniczko.. Jeśli wrócisz, nie będę sobą, na jego polecenie będę w stanie Cię nawet zabić.-przesłałem jej wiadomość myślą. Widziałem jak w jej oczach zbierają się łzy.. Zrobiła krok w moją stronę, ale zaryczałem.. momentalnie się cofnęła. Musiałem..musi wiedzieć że to wszystko na poważnie. Dziewczyna założyła słuchawki i nagle zniknęła.
Mira? C.D.N
Od Adris (Próba Przejścia Yael'a)
Żywioł Smoka: Magia Płeć: samiec
Wygląd gdy dorośnie:

Od Cor'a Cd Yael
Od Logana Cd Eshia
- Niema, pospiesz się. Nie mamy czasu na przypudrowanie noska. Zaraz wyruszamy. - Tym razem moje słowa zabrzmiały nieco mniej przyjaźnie. Zaryzykowałbym tez stwierdzenie "oschle". Wyszedłem sam z groty. Nie zważając już na rosę niszczyłem ją z każdym postawionym krokiem na jasnozielonej trawie. Podszedłem do swojego konia, którego w nocy przywiązałem do dnia drzewa. Rozłożyste konary okazały się doskonałym schronieniem dla mojego wierzchowca.
Poklepałem zwierze po jego grzebiecie, następnie sprawdziłem, czy siodło i cała reszta nadal jest dobrze umocowana. Odwróciłem głowę do tyłu, by zobaczyć, czy dziewczyna była już gotowa do drogi. Kiedy ujrzałem ją za sobą wyszykowaną ponownie poklepałem konia po jego grzbiecie.
- Wskakuj. Ja pójdę pieszo.
Od Simon'a
5 stycznia 2019
(Próba Przejścia) Od Yael'a Cd. Cor
Wyciągnąłem drżącą dłoń do przodu, jednak jakaś potężna siła wyrwała z mojej piersi oddech. Zachwiałem się, by za chwilę paść do tyłu. W ostatniej chwili coś mnie powstrzymało przed upadkiem. Znowu.
Teraz jednak coś innego zajmowało moje myśli. Oddech. Musiałem złapać oddech. Dusiłem się. Z mojego gardła zamiast krzyku dochodziło jedynie rzężenie i chrzest podobny do młócenia żwiru.
Musiałem dotknąć jaja. Ostatnim wysiłkiem woli rzuciłem się do przodu. Gdy tylko poczułem pod palcami skorupę, przycisnąłem maleństwo do piersi.