Pierwszy raz w życiu poczułam coś takiego. Taką kompletną niemoc. W jednej chwili po prostu opadłam z sił. Nie było to dobre. Ostrzegano mnie, że tak może się stać, ale... Ale nie spodziewałam się tego tak szybko...
Obudziłam się na czymś miękkim, lecz nie wyczułam przy sobie nikogo. Chwilkę zajęło mi, aby dojść do siebie po śnie, lub omdleniu. Nie pamiętałam co się właściwie stało. Musiałabym spytać o to Simona. Właśnie, Simon. Gdzie on się podziewał? Uniosłam się i usiadłam powoli na łóżku. Rozpoznałam jego sypialnię, ale ani śladu po aniele nie zastałam. Wciąż ubrana w suknię balową, zeszłam z łóżka i wolnym krokiem poszłam do łazienki, by jakoś się otrzeźwić po nocy. Weszłam do łazienki, podeszłam do umywalki i odkręciłam zimną wodę Nabrałam jej trochę w dłonie, aby opłukać sobie twarz. Zrobiłam tam jeszcze dwa razy, a potem popatrzyłam w własne odbicie w lustrze nad kranem. Zobaczyłam... siebie. Zwykłą siebie, ale.. Coś mi nie pasowało. Nie byłam wstanie stwierdzić cóż to takiego, czułam się... Jakbym była... pijana? Coś w ten deseń. Zakręciłam wodę w kranie. Udałam się na poszukiwania Simona. Normalnie już dawno bym go wyczuła, jednakże na ten czas coś mnie blokowało. Jakaś... siła. Na pewno nie moja. Będąca w moim wnętrzu. Pytanie; jak się ona tam znalazła? I dlaczego nie pamiętałam nic z zeszłego wieczoru? Gdzie, do licha podziewał się Simon?
Wreszcie znalazłam go. Był w swoim gabinecie. Siedział za biurkiem, na fotelu. Był bokiem do mnie odwrócony. Chwiejnym krokiem wkroczyłam do pomieszczenia, obeszła biurko i usiadłam na jego blacie. Nie spojrzałam na anioła, ale na swoje dłonie, które lekko drżały. Nie potrafiłam tego opanować, nawet zaciśnięcie ich w pięści nie pomagało.
– Co się wczoraj wydarzyło? Nie pamiętam nic prócz balu... – odezwałam się ściszonym głosem. – Dziwnie się czuję, Simon. Czy ja wczoraj za wiele wypiłam i urwał mi się film? – Wreszcie spojrzałam na niego. W te czarne, jak moje własne, oczy, w których potrafię utonąć bez pamięci.
Obudziłam się na czymś miękkim, lecz nie wyczułam przy sobie nikogo. Chwilkę zajęło mi, aby dojść do siebie po śnie, lub omdleniu. Nie pamiętałam co się właściwie stało. Musiałabym spytać o to Simona. Właśnie, Simon. Gdzie on się podziewał? Uniosłam się i usiadłam powoli na łóżku. Rozpoznałam jego sypialnię, ale ani śladu po aniele nie zastałam. Wciąż ubrana w suknię balową, zeszłam z łóżka i wolnym krokiem poszłam do łazienki, by jakoś się otrzeźwić po nocy. Weszłam do łazienki, podeszłam do umywalki i odkręciłam zimną wodę Nabrałam jej trochę w dłonie, aby opłukać sobie twarz. Zrobiłam tam jeszcze dwa razy, a potem popatrzyłam w własne odbicie w lustrze nad kranem. Zobaczyłam... siebie. Zwykłą siebie, ale.. Coś mi nie pasowało. Nie byłam wstanie stwierdzić cóż to takiego, czułam się... Jakbym była... pijana? Coś w ten deseń. Zakręciłam wodę w kranie. Udałam się na poszukiwania Simona. Normalnie już dawno bym go wyczuła, jednakże na ten czas coś mnie blokowało. Jakaś... siła. Na pewno nie moja. Będąca w moim wnętrzu. Pytanie; jak się ona tam znalazła? I dlaczego nie pamiętałam nic z zeszłego wieczoru? Gdzie, do licha podziewał się Simon?
Wreszcie znalazłam go. Był w swoim gabinecie. Siedział za biurkiem, na fotelu. Był bokiem do mnie odwrócony. Chwiejnym krokiem wkroczyłam do pomieszczenia, obeszła biurko i usiadłam na jego blacie. Nie spojrzałam na anioła, ale na swoje dłonie, które lekko drżały. Nie potrafiłam tego opanować, nawet zaciśnięcie ich w pięści nie pomagało.
– Co się wczoraj wydarzyło? Nie pamiętam nic prócz balu... – odezwałam się ściszonym głosem. – Dziwnie się czuję, Simon. Czy ja wczoraj za wiele wypiłam i urwał mi się film? – Wreszcie spojrzałam na niego. W te czarne, jak moje własne, oczy, w których potrafię utonąć bez pamięci.
Simon? Wybacz, że tak krótko... :(
x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz