18 lipca 2018

Od Bloody CD Kuro

Piekarz..chiał zostać piekarzem, dlaczego jednak jest kim jest? Nie pojmuję tego, czyżby był do tej "pracy" przymuszony? Siedziałam chwilę na krześle w milczeniu, dopiero gdy mężczyzna wziął i odłożył wyczyszczoną już broń cisza została przerwana.
-Dziś położę się na kanapie, zajmiesz moją sypialnię, zaraz wszystko Ci pokażę-zaczął. Wstałam i popatrzyłam na niego pytająco.
-Jak to?-zapytałam.
-Tak to, musisz gdzieś spać.-odpowiedział i udał się do drugiego pokoju, poszłam za nim, wyciągnął koc z szafy i rzucił go na kanapę, po czym spojrzał na mnie gdy się zbliżyłam..było to trudne, powstrzymać się przed zabiciem go.
-Dziękuję, że mogę przenocować. Jestem wdzięczna, lecz nalegam bym to ja położyła się na kanapie-powiedziałam poważnie, ale z uśmiechem, który dodał mi delikatności. 
-Skoro tak sobie życzysz-rzekł. Poprawił koc i poduszkę, po czym wyszedł z pokoju rzucając tylko "dobrej nocy". Poczółam ulgę kiedy nie było go już przy mnie, nie wiem jak długo jeszcze zdołałabym się powstrzymać, jeszcze nigdy czyjaś krew nie kusiła mnie tak bardzo. Myśląc o tym, że jest on łowcą..to cóż zapewnie bym tego pożałowała, na pewno pije werbenę na wszelki wypadek, przecież większy wampir mógłby go zahipnotyzować..ja jeszcze nie umiem tego kontrolować. Do tej pory pamiętam mój niewypał z kolesiem z baru, który po pewnym czasie i tak usiłował mnie zabić, ale byłam szybszą dziewczynką i powiesiłam go wysysając z niego ciepłą krew. Ułożyłam się na kanapie i przykryłam kocem, nie jest mi zimno, ani nie będę spać, ale on musi myśleć że jestem człowiekiem, jestem bezbronną kobietą potrzebującą ochrony. Zamknęłam oczy i postanowiłam poodpoczywać sobie trochę, już dawno nie mogłam sobie pozwolić na kilka godzin leniuchowania. Do głowy przychodziły mi różne myśli.. wspominałam dawne życie, które już dawno mi nie towarzyszy. 
----
Usłyszawszy ruch postanowiłam nie otwierać oczu i udawać że śpię. Kroki były coraz głośniejsze, aż poczułam jego zapach. Był w kuchni, nalewał czegoś do kubka po czym skierował się w moją stronę. Czułam że jest blisko, kiedy tknął mojego ramienia otworzyłam powoli oczy.
-Witaj, mam nadzieję, że nie jesteś zła że tak wcześnie, ale mam sprawy do załatwienia i wychodzę. To dla Ciebie, proszę-powiedział i podał mi kubek z gorącym płynem, uniosłam kubek i skupiłam sie na woni, na szczęście to tylko cherbata z róży. 
-Dziękuję.-wyszeptałam i zaczęłam powoli upijać cherbatę. Kuro wrócił do kuchni, a ja po wypiciu szybko znalazłam się tuż obok, oczywiście nie spostrzeżenie. 
-Czy mogłabym pójść z tobą? Wolałabym nie zostawać sama-zapytałam udając zagubioną dziewczynkę. Chcę iść z nim, nie będzie podejrzeń.. plus zobaczy mnie w słońcu i przekona się pewnie że nie jestem wampirzycą.
Z uśmiechem czekałam na jego odpowiedź.
<Kuro?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz