Kiedy poczułam ponownie objęcia mojego ukochanego, wiedziałam, że będzie dobrze i nigdy już nikt mi go nie odbierze. Nie pozwolę na to. Nie mogę. Aven należy do mnie i do mojego serca, a ja należę do niego i jego serca. Tak ma po prostu pozostać i nie chcę, aby cokolwiek się zmieniało. Chcę, abym była ja i on. Chcę być z nim po prostu szczęśliwa. Uśmiechnęłam się, wtulając mocniej głowę w jego ciepły i przyjemny tors. Tak pięknie było jego serce.
-To ja ci powinnam dziękować, że zechciałeś skraść mi moje serce... To ty pokazałeś mi, że powinnam kochać, ale tylko ciebie. Tylko ciebie kochać będę najmocniej bo wiem, że to będzie moje zadanie. Od dzisiaj wiem, że mam cel... -szepnęłam.
-Jaki cel?-zapytał Aven, gładząc moje plecy.
Odsunęłam od niego swoją twarz i spojrzałam mu w oczy, uśmiechając się delikatnie. Położyłam jego dłoń na swoim sercu, a swoją rączkę umieściłam tam, gdzie biło serce mojego ukochanego.
-Moim celem, jest pokazanie ci, że będę idealną partnerką dla ciebie. Chcę być z tobą, nawet na zawsze. Nikt inny mi nie skradnie serca, bo ono należy wyłącznie do ciebie, mój kochany.
Po tym zsunęłam dłonie Avena na swoje biodra, a sama zarzuciłam mu dłonie na ramiona, obejmując go, po czym złączyłam z nim usta w namiętnym pocałunku. Dla mnie istniejemy tylko my... Nikt, ale to nikt nie odbierze mi go. Chcę, aby na wieki nasze serca były już połączone i aby nikt nas nie rozdzielił...
-Kocham cię, Aven...-szepnęłam mu w usta, po czym znowu wpiłam się w jego wargi.
<Avenku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz