29 lipca 2018

Od Eshii

Po długich staraniach delikatny blask płomienia rozświetlił wnętrze jaskini. Wątła poświata dająca ciepło oraz odstraszająca bardziej nieprzyjazne stworzenia, dumnie pożerała nanoszone przeze mnie wilgotne od deszczu drewno. Od paru dni nieustannie z nieba leciały sznurki wody, tak, że nic prócz smoczego skrzydła nie chroniło przed przemoknięciem. W skutek tego rozpalony przeze mnie ogień dawał więcej dymu niźli światła czy ciepła. Na szczęście jednak o rozświetlenie mroku nie musiałam się zbytnio troszczyć. Haku, który najbardziej ze wszystkich zjawisk obawiał się ciemności najbardziej, rozjaśniał wszystko swoją promieniującą wręcz skórą.

Z cichym westchnięciem, zsunęłam przemoczony płaszcz z ramion, rozwieszając go nad ogniem. To samo uczyniłam z resztą przemoczonych rzeczy. W miarę sucha okazała się jedynie bielizna oraz delikatna biała koszula, sięgająca mi do połowy ud. Przepasałam się skórzanym paskiem i zakasując rękawy, wzięłam się do dalszej pracy. Wypakowałam z tobołka trochę świeżego mięsa z nadzieją na jego usmażenie. Zaraz też poczułam, że coś zaczyna niecierpliwie trącać mój bok. Roześmiałam się delikatnie, widząc proszący wyraz pyska, mojego pyska

- Oj...no masz - poddałam się pod wpływem jego błagalnego wzroku

Resztę mięsa pocięłam w długie wąskie paski i ułożyłam na gorących kamieniach, okalających ognisko. Następnie sięgnęłam po mąkę i resztkę soli, które zmieszałam z czystą wodą. Tak przygotowane ciasto smażyłam, aż lekko przyrumieniło się z obu stron. Przygotowałam parę liści, w które zawinęłam przygotowane już jedzenie, zostawiając sobie jedynie jeden placek oraz jeden pasek mięsa. Zjadłam wszystko ze smakiem, a resztki które pozostały mi jeszcze po przygotowywaniu posiłku, podałam Haru. On jedynie zamruczał i pożarł wszystko w zastraszającym tempie.

Haru, jako że były dorastającym smokiem, jadał coraz większe porcje. Powoli nie dawałam rady z polowaniem za nas oboje. Czas było już chyba nauczyć go polowania.

Zajęta takimi myślami wtuliłam się w rozgrzany bok mojego jedynego towarzysza i powoli odpłynęłam w słodkie objęcia Morfeusza.

< Ktoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz