Z cichym westchnięciem, zsunęłam przemoczony płaszcz z ramion, rozwieszając go nad ogniem. To samo uczyniłam z resztą przemoczonych rzeczy. W miarę sucha okazała się jedynie bielizna oraz delikatna biała koszula, sięgająca mi do połowy ud. Przepasałam się skórzanym paskiem i zakasując rękawy, wzięłam się do dalszej pracy. Wypakowałam z tobołka trochę świeżego mięsa z nadzieją na jego usmażenie. Zaraz też poczułam, że coś zaczyna niecierpliwie trącać mój bok. Roześmiałam się delikatnie, widząc proszący wyraz pyska, mojego pyska
- Oj...no masz - poddałam się pod wpływem jego błagalnego wzroku
Resztę mięsa pocięłam w długie wąskie paski i ułożyłam na gorących kamieniach, okalających ognisko. Następnie sięgnęłam po mąkę i resztkę soli, które zmieszałam z czystą wodą. Tak przygotowane ciasto smażyłam, aż lekko przyrumieniło się z obu stron. Przygotowałam parę liści, w które zawinęłam przygotowane już jedzenie, zostawiając sobie jedynie jeden placek oraz jeden pasek mięsa. Zjadłam wszystko ze smakiem, a resztki które pozostały mi jeszcze po przygotowywaniu posiłku, podałam Haru. On jedynie zamruczał i pożarł wszystko w zastraszającym tempie.
Haru, jako że były dorastającym smokiem, jadał coraz większe porcje. Powoli nie dawałam rady z polowaniem za nas oboje. Czas było już chyba nauczyć go polowania.
Zajęta takimi myślami wtuliłam się w rozgrzany bok mojego jedynego towarzysza i powoli odpłynęłam w słodkie objęcia Morfeusza.
< Ktoś? >