Poszukiwanie tej energii ponownie nic mi nie dało, co się zbliżam ta ucieka.. Dziwne, jest tak silna jak moja, ale bardziej jakby to ująć? Czysta. Od paru lat usiłuję to sprawdzić, ale osoba z tą energią ucieka. Dziś byliśmy już bardzo blisko, ale nie udało się.
-Risar zdobyłeś jakieś informacje?-zapytałem smoka. Ten nie odzywał się, czułem, że coś wie, ale nie mogłem tego wyczytać. Wyszedłem na altanę i zlokalizowałem smoka, od razu do niego podszedłem prosząc o wyjaśnienia.
-Risar, powiedz. Wiem, że czegoś się dowiedziałeś.-rzekłem. Ten patrzył na mnie poważnie, już wiedziałem, że informacja będzie mega ważna.
~To Twoja siostra-odpowiedział. Stałem naprzeciw niego i gapiłem się, na tyle byłem teraz w stanie.
-S..siostra?! Jak? Nie mam rodzeństwa, to niedorzeczne, musiało Ci się coś.. Eh, nie. Wybacz, wiem, że się nie mylisz.-mówiłem nie dowierzając. Cofnąłem się do moich najmłodszych lat życia, próbowałem sobie coś przypomnieć, jednak nic a nic nie sprowadzało się do tego abym miał siostrę. Chyba, że.. kiedy zabiłem matkę, miała ona córkę. Musi być młodsza, a skoro się tu pojawiła to coś musiało się stać, na pewno musi być jej trudno. Od razu w mojej głowie przypomniały się obrazy tego jak zaczynałem na tym świecie i jak bardzo było mi nie na rękę to, że nie umiałem schować skrzydeł.
-Musimy ją znaleźć. Risar to twoje zadanie, znajdź ją. Tobie musi zaufać-zleciłem mu a sam udałem się do gabinetu.
Usiadłem przy biurku i otworzyłem jedną z szuflad, wziąłem ostatnią fiolkę mojej częściowo wyczyszczonej krwi i wypiłem dając sobie nowe siły. Od lat muszę się ratować tym. W końcu jednak moja krew nie będzie zdatna do czyszczenia i zacznę umierać. Cóż i tak taki los mnie czeka.
Odkładając fiolkę natrafiłem na stary list.. Wziąłem go w dłoń i ponownie poczułem ukłucie w sercu.. Soraya zostawiła mi go tak dawno.. i zniknęła.. jakby rozpłynęła się w powietrzu. Lata poszukiwań nic nie przyniosły, nawet śladu po mojej Sor. Schowałem list z powrotem i zamknąłem szufladę. To jedyny list którego nie zmieniłem w popiół.
C.D.N
Szkoda mi Simona, kochał Sor... No ale cóż, jej czas tutaj dobiegł końca.
OdpowiedzUsuń