17 listopada 2019

Od Mirajane do Avena

Kiedy usłyszałam mruknięcie... I kiedy po prostu się położył... Poczułam okropne ukłucie w sercu. Wiedziałam że nie lubił zostawiać swojej sierści na łóżku, ale dla mnie to i tak nie był żaden problem aby to sprzątać. W końcu ja tylko chciałam aby był przy mnie. Jednak też czułam, że naprawdę chciał być człowiekiem... Że naprawdę chciał wyzbyć się klątwy. A ja... Ja byłam za słaba aby mu w tym pomóc. Byłam bezużyteczna. Nie mogłam znaleźć żadnego fragmentu amuletu. Kiedy byłam pewna, że mój ukochany usnął, wstałam po cichu z łóżka. Wyszłam na balkon, przytulając do siebie mojego starego pluszaka. Po chwili... Zamknęłam drzwi aby nie przeszedł przez niego żaden nawet najmniejszy dźwięk, osunęłam się po ścianie obok i zalałam całkowicie łzami. Nie chciałam przy nim płakać... Nie chciałam aby się martwił. A co jeżeli nie jestem dla niego odpowiednia? Co jeżeli on mnie zostawi, kiedy będę po prostu nadal tak beznadziejna... Popatrzyłam na niego przez szybę. Tak bardzo go kochałam bez znaczenia czy był tygrysem czy człowiekiem. Fakt, brakowało mi jego męskich objęć... Romantycznych słów, czy zwykłych rozmów... Ale nic nie mogłam z tym zrobić. Byłam za słaba i wiedziałam to.
- Przepraszam Aven... Za wszystko... - szepnęłam bardzo cicho do siebie i właśnie w tej chwili zauważyłam łapiące balustrady szpony mojego smoka. 
Bianaid popatrzył na mnie, cicho mruknął i zbliżył do mnie swój łeb. Od razu rzuciłam się w jego kierunku i mocno go przytuliłam. 
~ Bianaid... Wiesz może coś o Amuletach? Chce znaleźć potrzebny dla Avena fragment... - powiedziałam do mojego smoka. 
~ Hm... Możemy spróbować w jednym miejscu... Widziałem je kiedyś gdy leciałem... - powiedział mi w głowie smok. 
Słysząc że może odnaleźlibyśmy fragment, od razu weszłam do pokoju. Spakowałam parę ważnych rzeczy, ubrania na zmianę, po czym podeszłam do tygrysa, całując go w pyszczek. 
- Kocham cię Aven... Kiedy wrócę... Spędzimy jak najwięcej czasu razem. Obiecuję. - szepnęłam. 
Wzięłam kartkę, pisząc na niej jaki jest cel mojej podróży, przewidywany powrót oraz to jak mocno go kocham... Położyłam ją tuż przed łapami mojego ukochanego. Wyszłam na balkojąc za sobą drzwi, wskoczyłam na grzbiet smoka... I odlecieliśmy... Nie wiedziałam wtedy jak okropnym pomysłem było to, abym opuściła ukochanego... 

***Miesiąc później***
Do Avena dotarł list od anonimowego nadawcy... Został on nadany poprzez gołębia... 
"Witaj tygrysi przeklęty. 
Jestem kimś, kogo bardzo dobrze znasz. I teraz to ja bardzo dobrze poznam kogoś kogo kochasz... Cóż za ironia że ta piękna niebieskowłosa chciala ci pomóc na chyba wszelki możliwy sposób, bo chciała posunąć się do kradzieży amuletu innego przeklętego. Jeżeli chcesz ją odzyskać, przemyśl sobie kim mogę być... Kilkadziesiąt lat ciebie nie widziałem... Chyba pora się spotkać bracie. Nie zabiję jej... Ale lepiej się pośpiesz... Ona i jej smok mogą ucierpieć na twoim czasie... 
Podpisano, 
R."

<Aven? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz