- Przepraszam Aven... Za wszystko... - szepnęłam bardzo cicho do siebie i właśnie w tej chwili zauważyłam łapiące balustrady szpony mojego smoka.
Bianaid popatrzył na mnie, cicho mruknął i zbliżył do mnie swój łeb. Od razu rzuciłam się w jego kierunku i mocno go przytuliłam.
~ Bianaid... Wiesz może coś o Amuletach? Chce znaleźć potrzebny dla Avena fragment... - powiedziałam do mojego smoka.
~ Hm... Możemy spróbować w jednym miejscu... Widziałem je kiedyś gdy leciałem... - powiedział mi w głowie smok.
Słysząc że może odnaleźlibyśmy fragment, od razu weszłam do pokoju. Spakowałam parę ważnych rzeczy, ubrania na zmianę, po czym podeszłam do tygrysa, całując go w pyszczek.
- Kocham cię Aven... Kiedy wrócę... Spędzimy jak najwięcej czasu razem. Obiecuję. - szepnęłam.
Wzięłam kartkę, pisząc na niej jaki jest cel mojej podróży, przewidywany powrót oraz to jak mocno go kocham... Położyłam ją tuż przed łapami mojego ukochanego. Wyszłam na balkojąc za sobą drzwi, wskoczyłam na grzbiet smoka... I odlecieliśmy... Nie wiedziałam wtedy jak okropnym pomysłem było to, abym opuściła ukochanego...
***Miesiąc później***
Do Avena dotarł list od anonimowego nadawcy... Został on nadany poprzez gołębia...
"Witaj tygrysi przeklęty.
Jestem kimś, kogo bardzo dobrze znasz. I teraz to ja bardzo dobrze poznam kogoś kogo kochasz... Cóż za ironia że ta piękna niebieskowłosa chciala ci pomóc na chyba wszelki możliwy sposób, bo chciała posunąć się do kradzieży amuletu innego przeklętego. Jeżeli chcesz ją odzyskać, przemyśl sobie kim mogę być... Kilkadziesiąt lat ciebie nie widziałem... Chyba pora się spotkać bracie. Nie zabiję jej... Ale lepiej się pośpiesz... Ona i jej smok mogą ucierpieć na twoim czasie...
Podpisano,
R."
<Aven? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz