Wróciłem do domu kiedy tylko skończyłem swoją robotę. Odbudowywanie budynków na Eter nie jest tak łatwe jak myślałem, ale chociaż tak mogę pomóc ludziom po bitwie z Cierniem. Mogłem im poświęcić tylko parę godzin, nadal męczy mnie to, iż wraz z Mirą nie znaleźliśmy ani jednego amuletu przez ostatnie sto lat. Bycie w ciele tygrysa stało się dla mnie bardziej jak życie w klatce.. zamiast być ciągle w postaci ludzkiej i móc być przy ukochanej, pomagać jej to ja przez dłuższy czas siedzę zamknięty w ciele, którego tak bardzo nienawidzę. Chciałbym dać jej więcej, chciałbym aby miała szansę na lepsze życie..czasem dopada mnie myśl, iż nie jestem dla niej odpowiednim osobnikiem do spędzenia reszty życia.
~Aven, nie myśl tyle. Mirajane kocha Cię całym swoim sercem, tak samo i ja- wyrwała mnie z zamyślenia moja Tiela. Smoczyca leciała nade mną, nadal była niesamowitym widokiem dla mieszkańców miasteczka, wszyscy cieszyli się na jej widok i składali hołd a ta leciała dumnie.
---
Zamknąłem drzwi pokoju i rozejrzałem się po pokoju, nikogo nie było lekko mnie to zdziwiło bowiem Mira wcześniej mówiła, że będzie na mnie czekać. Zmieniłem się w tygrysa i wskoczyłem na koc, który przykrywał nasze łóżko, specjalnie jako człowiek tu go dałem abym nie brudził łapami pościeli. Zamknąłem oczy, nie spałem, a wsłuchiwałem się w otoczenie. Na początek usłyszałem kłótnię w pokoju obok, problem o to kto zjadł ostatni kawałek czekolady. Mruknąłem wspominając jak kiedyś Mira suszyła mi głowę o to, że pożarłem całe mięso, które miała specjalnie dla nas dwóch przygotować. Oddaliłem się od hałasów kłótni i skupiłem na wietrze zza okna. W końcu spokój. Wtargnięcie oddziałów Ciernia osłabiło nas, ale daliśmy radę i znowu wzrastamy w siłę.
Wsłuchiwałem się tak jeszcze chwilę, aż zlokalizowałem najpiękniejszy dźwięk jaki istnieje, głos niebieskowłosej.
<Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz