Był wieczór. Kręciłam się w kółko przed wejściem do Sali Prób, czy też jak ja to zaczęłam zwać, nowego życia. Byłam bardzo zestresowana. Bałam się, że żaden ze smoków mnie nie wybierze. Nie chciałam zostać odrzucona. Nie zniosłabym tego.
- Violet spokojnie – usłyszałam delikatny głos wężowej przyjaciółki.
- Jak mam być spokojna – mruknęłam gryząc delikatnie paznokieć ze stresu. - Czekam cały dzień. Nic nie jadłam, prawie w ogóle nie spałam. Nie mogę się na niczym skupić – jęknęłam siadając pod ścianą. Blanche owinięta wokół mojej ręki przepełzła na szyję. Zacisnęła się na niej zdecydowanie za mocno. - Dusisz – powiedziałam z trudnością łapiąc oddech.
- Oh wybacz- rozluźniła się dzięki czemu mogłam zacząć normalnie oddychać. Nim zdążyłam jej odpowiedzieć ogromne drzwi do Sali Prób otworzyły się. Zerwałam się na równe nogi.
- Violet? - naprzeciwko mnie stanęła smocza opiekunka Adris. Trzeba jej to przyznać jest naprawdę piękna. Ile ja bym dała za takie włosy…
- To ja – powiedziałam jeszcze bardziej zdenerwowana niż wcześniej.
- Zapraszam do środka – uśmiechnęła się delikatnie co w sumie trochę mnie uspokoiło.
Sala, do której weszłyśmy zabierała dech w piersiach. Była przepiękna. Pomimo tego, że nie jestem fanką przepychu i złota to miejsce miało w sobie coś niesamowitego. - Znasz zasady? - kobieta odwróciła się w moją stronę.
- Oczywiście. Mogę zaczynać? - gestem ręki zaprosiła mnie do pójścia przed siebie. Skinęłam delikatnie głową i spojrzałam na Blanche. Ta zmieniła się w białego kruka i usiadła na jednym ze złotych zdobień. Przyglądała się mi.
Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam przed siebie. Kiedy tylko zrobiłam kilka kroków w przód poczułam przyjemne ciepło. Nie musiałam nawet przechodzić obok wszystkich jaj. Od razu wiedziałam że to jedno mnie woła.
- Violet… - usłyszałam cichy szept. - Violet w końcu się spotykamy – ruszyłam powoli w stronę tego cudownego, wręcz anielskiego głosu. Stanęłam przed jajem i spojrzałam na nie. Kiedy tylko dotknęłam skorupy dłonią moje oczy zalśniły, a włosy wydłużyły się. Pomimo braku wiatru zaczęły unosić się w powietrzu. Wokół mnie pojawiła się biało-złota energia, która po chwili zniknęła. Odsunęłam się od jaja i spojrzałam na opiekunkę. Moje oczy i włosy wróciły do normalnego stanu.
- T-to chyba to – powiedziałam zdyszana.
<Adris?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz