Aven... Kiedy wbił zęby w moją szyję, poczułam, jak agonia wypełnia mnie całą. Cierpienie po śmierci ciągle męczyło moje ciało, a dodatkowo dziwne pulsowanie w sercu. On... Nawet moje prośby nie zmieniły jego zdania. Zranił moje serce, nie zależało mu... Zabiję Arrix. Zabiję ją i udowodnię, że ten tygrys jest moim wybrankiem serca, nikt mi go nie odbierze, nikt... Jestem tylko ja i on... Nikt nie stanie między nami. Kiedy zwierzę i jego "pan" byli zajęci, moje ciało zaczęło się zmieniać. Dotychczas niebieskie włosy zmieniały barwę na czerń, całe moje ubranie również zmieniło kolor na ciemny. Oczy rozbłysły błękitem, podobnie jak moje serce. Co to było? Tylko ja wiedziałam.
To moc... Ogromna moc moje dziecko. Prócz samego Minimum, w sercu masz większą siłę. Ona pozwoli ci raz w życiu ożywić się i staniesz się tym, kim ty zechcesz... Wiem, pragniesz wiedzy, kochanie... Wytłumaczę ci to. Minimum nie jest samą nazwą... W sobie masz też Maximum. To właśnie uwolni się, kiedy twoja dusza będzie chciała opuścić ciało. Rozdzieli się ona na każdą część twojej nowej mocy. Wtedy będziesz mogła tworzyć co chcesz z czego chcesz... Twoje serce będzie otwarte, a błękitny płomień, który będzie akumulatorem, energią do twojej broni, stanie się śmiertelnym zagrożeniem dla tego, kogo uznasz za wroga... Włosy twoje obleją się czernią, oczy rozbłysną błękitem... Jednak nie obawiaj się. Kiedy spełnisz zemstę, znów powrócisz w jakiś sposób do siebie, jednak nie odzyskasz swojego pięknego wyglądu. Mimo to, zawsze przy użyciu płomienia staniesz się "Maszyną do Zabijania". Moja malutka Mirajane... Uważaj na siebie. Teraz, od dzisiaj uzyskasz siłę, a ujawnisz ją przy swojej śmierci. Ożyjesz, kochanie... I już więcej nie umrzesz...
Mama... Mama zawsze mówiła, że stanę się tym, co może spowodować śmierć tak wielu osób... Czas ten nadszedł, muszę postawić mu czoła.

Podniosłam się z poważnym wyrazem twarzy, lekko unosiłam się nad ziemią. Przyjrzałam się Avenowi, widziałam w jego oczach pustkę... Po chwili jednak odwróciłam głowę w bok... Z płonącym bez końca błękitem okiem, ruszyłam w stronę Arrix. W mojej dłoni z płomieni powstał ciemny niczym noc pistolet, którym wycelowałam w głowę okropnego człowieka, a ten dostał kilkanaście kul w głowę i kilka w ciało. Upuściłam po chwili pistolet, a ten w locie spalił się, stracił źródło mocy, mógł zniknąć. Podeszłam do nadal stojącego trupa i zaśmiałam się cicho.
- Nikt im nie odbierze mojego Avena... To mój ukochany... - szepnęłam, a potem wbiłam nożyk w krocze porywacza. - Zgiń, śmieciu. Ut incenderent anima vestra*.
Po tych słowach, pchnęłam zwłoki na ziemię, aby po chwili spojrzeć znowu na Avena. Ruszyłam w jego kierunku, a moje włosy powoli zaczynały zmieniać kolor. Znowu stały się błękitne, jednak... Wydawały się cieńsze niż wcześniej. Wygląd mój wrócił do normalności. Padłam na kolana przed tygrysem, patrząc mu w oczy. Mój biedny... Mój ukochany Aven. Mój malutki, najukochańszy.
- Aven... Kochanie... - szepnęłam. - Jesteś wolny. I już nikt mi ciebie nie zabierze. - Dodałam i wtuliłam się w jego futro na piersi.
<Avenek?>
*Ut incenderent anima vestra - łac. "Niech twoja dusza spłonie"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz