- O, czyli jesteś tu nowa? - zapytałam z przyjaznym uśmiechem - Ja na imię mam Winry. Może chciała byś, abym oprowadziła cię po okolicy? - powiedziałam nie czekając na odpowiedź ze strony nowej. W głowie już układałam cały plan, co i gdzie jej pokażę. Zawsze bardzo lubiłam spacery po Eter.
- z wielką chęcią, ale czy nie jest teraz za późno? - zapytała mnie, a ja tylko się szerzej uśmiechnęłam.
- teraz jest właśnie idealna pora -stwierdziłam, po czym obydwie opuściłyśmy teren Akademii. W drodze do wyjścia opowiadałam jej o tym, co wydarzyło się tu nie tak dawno temu. O ataku pomiotów, o tym jak ucierpiało miasto i jego mieszkańcy i jak zostaliśmy wyzwoleni od klęski.
...
Kiedy opuściłyśmy dziedziniec Akademii i znalazłyśmy się na terenie miasta, dołączył do nas mój smok, Ryuu. Przytulił do mnie głowę, a ja odwzajemniałam ten gest. Jako dziecko wyobrażałam sobie jak to jest mieć za przyjaciela smoka. Czy to jest bezpieczne? Czy smoki są zbyt groźne by je okiełznać? Teraz, kiedy w końcu się dowiedziałam czym jest prawdziwa więź z tą wspaniałą istotą, nie wyobrażam sobie życia bez Ryuu.
Spacerowałyśmy uliczkami miasta. Był już wieczór a ulicę rozświetlały latarnie. Wszędzie dookoła było pusto, gdyż większość mieszkańców wybrała się na bal. Pokazywałam Yunie poszczególne miejsca i opowiadałam jej o najróżniejszych sytuacjach z nimi związanych. Tych śmiesznych i tych poważnych. Nagle w dali na ulicy dostrzegłam kogoś mi obcego. Owszem, nie mieszkam tu na tyle długo by znać wszystkich mieszkańców, jednak na tyle długo, że raczej widziała bym chociaż raz gościa z latającymi wężami.
- Witaj, nie widziałam cię tutaj nigdy - powiedziałam podchodząc do niego wraz z Yuną.
- Ah, to bardzo prawdopodobne, jestem nową krwią - odpowiedział, a ja wyciągnęłam w jego stronę rękę na powitanie. Popatrzył na nią chwilę po czym jakby od niechcenia odpowiedział na ten gest.
- Yuna też jest tu nowa, właśnie ją oprowadzam. Może się przyłączysz? - zapytałam, a w tym momencie Ryuu wychylił głowę na swej długiej szyi, zza mojego ramienia mrucząc ostrzegawczo.
- "Odradzam, od tego gościa bije dziwną aurą" - smok odezwał się w moim umyśle. Przyłożyłam rękę do jego pyska i cofnęłam go.
- Ryuu, tak się nie wita nowo poznanych ludzi - zbeształam go, po czym odpowiedziałam poprzez umysł - "rozumiem, że nie masz zbytniego zaufania do obcych, ale to że ktoś jest inny nie oznacza, że nie jest dobry. Proszę, daj mu szansę" - poprosiłam. Smok nie odpowiedział, lecz wycofał się.
- Wybacz za niego -zwróciłam się ponownie do nieznajomego - Właściwie, to chyba Ci się nie przedstawiłam, mam na imię Winry, a ciebie jak zwą? - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
<Yuna? Ryuunosuke?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz