- No pewnie - odpowiedziałem odwzajemniając uśmiech - jest już dzień, więc będziesz mogła bezpiecznie wrócić tam, skąd przybyłaś, a jeśli to daleko, bądź wybierasz się jeszcze dalej, możesz zostać jeszcze jakiś czas u mnie jeśli zechcesz i przygotować się do drogi - zaproponowałem. Chociaż wolałem by nie zostawała tu zbyt długo, gdyż nigdy nie wiem, w jakim stanie wrócę z "łowów". Nie chciałem by musiała oglądać mnie "odmienionego", nie chciałbym bardziej straszyć biedaczkę. jednak z grzeczności zaproponowałem jej dalszy nocleg. - skoro obawiasz się samotności, to nie mogę odmówić. - kiedy to powiedziałem dziewczyna odpowiedziała uśmiechem po czym odwróciła się na kanapie aby przebrać się i przygotować do wyjścia. Zaczerwieniłem się lekko i szybko odwróciłem w stronę swojego gabinetu aby ukryć ten fakt - Nie będę ci już przeszkadzał i sam pójdę się do końca przyszykować - rzuciłem na odchodnym.
Wsunąłem swoje kosy za pas i ukryłem je pod ubraniem, następnie wziąłem swoją torbę, którą zawsze mam przy sobie, gdy jestem poza domem. Miałem w niej cebulkę czosnku schowaną w specjalnej folii aby nie czuć było zapachu, oraz kilka innych podstawowych narzędzi do pozbycia się wampirów. Poza tym wcisnąłem do środka jakiś mniejszy posiłek, oraz specjalny napój energetyczny. Był mi niezmiernie potrzebny, zwłaszcza kiedy "zmieniałem swoją formę", jednak że obecny zapas zaczynał się kończyć. Głównie dla tego wybierałem się teraz do miasteczka. Kiedy wyszedłem z pokoju Alti czekała już w gotowości. Po chwili wyszliśmy już na miasto.
- ja muszę się udać na targ. Też chcesz iść w jakieś konkretne miejsce, czy wybierzesz się ze mną? - zapytałem przybierając jak najmilszy uśmiech. Prawdę powiedziawszy bywa, że czasem uśmiechanie się przychodzi mi z trudem, gdyż nie robię tego często. Nie mam zbyt wielu powodów do radości.
<Bloody?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz