~Shai Haru. Shaiii, shaiii. Nic złego się nie dzieję. Czuję go.
Po względnym uspokojeniu, mojego towarzysza, ponownie skupiłam się na intruzie. Skrzypienie skóry, szmer lnu, brzęk żelaza. Nadal nie otwierając oczu, przekręciłam się na drugi bok. Teraz moja twarz, skierowana była w kierunku ognia. Poczekałam jeszcze chwileczkę, a gdy byłam już w stu procentach pewna, że szanowny gość przysiadł sobie na głazie, będącym najbliżej płomieni, poderwałam się, błyskawicznie skacząc w kierunku intruza. Haru tylko na to czekał. Rozwarł swoja wielką paszaczę, pełną ostrych jak brzytwa zębów, a z jego gardzieli wydobył się potężny strumień światła, który oślepił przeciwnika. Skoczyłam na obcego, przewracając go w tył, i przykładając mu ostrze sztyletu do krtani. Spojrzałam uważniej. To On… Tak… To On… Pamiętam… Zamek Ciernia.... Ale co on tu… W tym momencie przed oczami stanęła mi ciemność, a w oddali słyszę ryk Haru oraz szamotaninę. Upadam.
<Przepraszam, że tak długo trzeba było czekać na ten odpis, ale moja mama zabrała mnie na wyjazd, niespodziankę, a tam gdzie byłyśmy, nie miałam zasięgu>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz