Nie potrafiłem sobie wybaczyć tego co jej zrobiłem, na co naraziłem i że to przeze mnie jest narażona na niebezpieczeństwo. Byłem głupi pozwalając na to by uczucie między nami się narodziło, gdybym był w tedy mądrzejszy, nie pozwoliłbym na to i nie narażałbym niewinnej dziewczyny. Ale nie cofnę czasu, a patrząc na Mirajane to szczerze mówiąc nie chciałbym tego robić. Jest moją iskierką w życiu dającą światło i nadzieję na nowy dzień, a zarazem na to, że cierpienie moje i mego rodzeństwa się skończy.
Otarłem łbem o jej ręce i cicho mruknąłem, nie spuszczałem z niej wzroku. Po chwili podszedłem do łóżka i położyłem na nim głowę, chciałem by się położyła, by poszła spać i odzyskała cenne siły.
-Dobrze, już idę, ale proszę połóż się ze mną-poprosiła. Spojrzałem na swoje łapy, nie były brudne, szczerze nie chciałbym brudzić pościeli na której śpimy. Kiedy dziewczyna weszła do łóżka, położyłem się tuż przy niej, a ta przytuliła się do mnie.
Otworzyłem oczy i ujrzałem przed sobą śpiącą Mirę, była taka piękna. Przemieniłem się w człowieka i ręką pogłaskałem ją po policzku, po czym lekko ucałowałem. Postanowiłem wstać i pójść na piętro akademii do kuchni, chciałem jakoś wynagrodzić jej to wszystko. Wymykając się cicho z pokoju jeszcze raz upewniłem się czy niebieskowłosa śpi, po czym jako tygrys rzuciłem się biegiem do kuchni. Oddałem się gotowaniu.
Cicho otworzyłem drzwi do naszego pokoju i zacząłem ostrożnie podchodzić z tacą z jedzeniem. Ustawiłem ją na stoliku i poszedłem do dziewczyny. Ująłem delikatnie jej twarz i pocałowałem, ta zbudziła się i oddała pocałunek. Szybko spostrzegła tacę z jedzeniem.
<Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz