8 października 2017
Od umarłego do wszystkich
Czy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie jak wygląda śmierć? Jak bardzo przypomina to wizerunek kościstej postaci okrytej czarnym płaszczem z kosą w ręce albo dwóch? Czy próbowaliście wyobrazić sobie co przyjdzie po was w ostatniej chwili życia? Będzie bolało? Czy może od razu zapanuje błogi spokój? Poczuję coś? Zobaczę swoje ciało stojąc z boku?
Powiedzieć wam prawdę? Nawet sobie nie wyobrażacie sobie jak faktycznie wygląda umieranie. Bo jak umiera ciało to wszyscy wiemy... Ale duch? Co z duszą? Teorii jest wiele. Ja opiszę to, co sam przeżyłem i co wiem, że jest pewne. Nie wymyśliłem sobie tego. Nie, z pewnością nie.
Przyczyny swojej śmierci nie znam i chyba nigdy nie poznam. Nie wiem nawet gdzie jestem obecnie, ale mam nadzieję, że moje słowa do was dotrą.
Czułem z pewnością potworny ból. Moje ciało ogarnęła czysta agonia, a wszędzie panowała ciemność. Czułem zapach krwi i słyszałem dźwięki. Lecz widzieć, nie wiedziałem nic.
Pojedyncze elementy rozpoznawałem. W nozdrzach wyczułem zapach krwi. Tak rdzą mogła pachnąć tylko ta czerwona posoka. Jeszcze dym... Jakby świat wokół szedł z dymem. Szło to w parze z odgłosami. Krzyki, wrzaski... I zabijanie. Dźwięk miecza wbijającego się w ciało. Tak dobrze znany mi odgłos, którego niegdyś sam byłem sprawcą. Teraz rozumiem wiele rzeczy. Nigdy nie byłem tym dobrym. Po prostu jeszcze nie tak złym.
Nie mogłem nic zrobić. Żywy ogień palił od wewnątrz moje ciało, które nie chciało drgnąć. Choć... Czułem jakieś bujanie. Jakby zza mgły wiedziałem, że jestem niesiony. Czyżby ktoś mnie ratował? Nie... Niemożliwe... Nie miałem nikogo. Nie należał mi się ratunek. Młodszego brata wydałem na śmierć, zaś starszy... Nawet nie był moim bratem.
-Poddałeś się?
Usłyszałem nagle te dwa okrutne słowa. Tak. Nie miałem już po co żyć. Poddałem się. Chcę po prostu mieć spokój, odpłynąć w nicość, przestać istnieć. Niech przestanie mną bujać! NIECH PRZESTANIE!!!
-Jak możesz mi to robić?
Komu i co robię? Nie czułem więzi z tym głosem. Był mi obcy. Kto to był? Czy nie mógł dać mi wreszcie tego cholernego spokoju?
Wiecie co... Jednak nie chcę już wam nic przekazać. Odchodzę i nic tego nie zmieni. Moje rady są zbędne. Mogę tylko życzyć wam by w porównaniu do mnie zaznali spokojniej śmierci.
*Niestety nie wiedział, że osoba, która do niego przemawiała oddała mu kawałek swojej duszy i serca, które wraz z jego śmiercią odeszły razem z nim. I wraz z nimi podążył umysł tego stworzenia by powoli popadało w obłęd.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz