Bracia wyszli z mojego pokoju, jak tylko usłyszeliśmy płacz dziecka, potem drugiego... Ale jak to, bliźniaki? No ładnie... Tobiraya będzie mieć przechlapane, jednak z drugiej strony spotkało go i Anę podwójne szczęście. Po jakimś czasie kwilenie ustało, zapadła cisza przerywana jedynie urywkami rozmów domowników.
Nawet Adris zajrzała do mnie na chwilę, pomogła mi się podnieść, natarła rany na plecach maścią, zawiązała świeży bandaż. Porozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę. Podczas naszej rozmowy elfka była zmartwiona. Zmartwił ją oczywiście mój stan. Stwierdziła, że mimo uleczenia przez niejaką Angelę, moje plecy nadal potrzebują opieki. Czeka mnie rehabilitacja, co oznacza, że jak na razie o wymagających treningach mogę zapomnień. Pożegnałam się z Adris, która opuściła moją sypialnię. Zostałam sama. Oktay i Mat panoszyli się na dole, zaś Tobi i Ana spędzali czas z dziećmi. Nie mogę uwierzyć z to, że zostałam ciocią. Nasz ród został przedłużony, z czego ojciec z pewnością by ucieszył.
Leżałam przykryta szarym, cienkim kocem, który nie dostarczał mi wystarczająco ciepła. Zrobiło mi się jeszcze zimniej, gdy przeszedł mnie kolejny dreszcz. Znowu nie miałam na sobie nic z wyjątkiem spodni dresowych i bandaża.
Nagle wyczułam, bardzo blisko mnie, znajomą, silną energię. Znałam ją... Spojrzałam przez okno i wtedy zobaczyłam poznanego wcześniej chłopaka na plaży. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę. W końcu chłopak spytał czy może wejść. Zgodziłam się, nie wiedzieć czemu. Pozwoliłam wejść przez okno obcemu mężczyźnie! Naciągnęłam na siebie nieco mocniej koc, którym zakryłam swoją prawie nagą klatkę piersiową. Simon, bo tak miał podajże na imię, otworzył sobie okno po czym bezszelestnie wślizgnął się do środka. Po drodze potrącił wazon, w którym wciąż stały, zasuszone już kwiaty od Oriona. Właśnie, ciekawe co się z nim dzieje teraz? Nie wyczuwam jego energii, co mnie zaniepokoiło. Nie wiem dlaczego, ale zakuło mnie coś w środku na samą myśl, że mógł zginąć.
-- Masz silną energię, wiesz? Z daleka można cię wyczuć. -- Po dość długiej chwili ciszy, jaka zapadła odezwałam się jako pierwsza. Nie ukrywam, że koleś w jakiś sposób mnie zafascynował. Spojrzałam na niego badawczo. On nadal stał na środku pokoju i rozglądał się po jego wnętrzu. -- Nie stój tak, usiądź jak już tu jesteś. Tylko musisz być cicho. Moi bracia nie będą zadowoleni z obecności obcego faceta w moim pokoju.
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz