Ona... Odeszła. Zostawiła mnie i Nerona samych. Rozumiałem jej sytuację. Nie zniósłbym tego, że nie żyje. Również wtedy odebrałbym sobie życie. Moyra jest i będzie moim sensem, nadzieją, światłem, które zawsze mnie wyprowadzi z ciemnych korytarzy. Co się jednak może stać przez ten czas, kiedy jej nie ma? Spojrzałem na Nerona i kiwnąłem głową.
-Wiem... -odpowiedziałem.
Podeszła do nas Sannass, która zaczęła delikatnie uderzać łapą w moją nogę. Z trudem oderwałem wzrok od miejsca, gdzie zniknęła moja ukochana Księżniczka. Smoczyca miała smutny wzrok. Prosiła, abym się z nią pobawił. Westchnąłem, ukucnąłem, kładąc dłoń na jej łbie.
~Przepraszam mordko, ale nie wiem czy mam na to teraz humor. Możemy iść na spacer? -zapytałem smoka.
Sannass pokiwała głową i podreptała ku polanie. Spojrzałem na nią, a potem na Nerona.
-Jak zechcesz to możesz do nas dołączyć. Sannass nie pogardzi towarzystwem. -rzekłem do niego i ruszyłem za swoją smoczycą.
Tak sobie szedłem i szedłem, aż dotarliśmy. Usiadłem w cieniu drzewa, przy którym poznałem Moyrę. Cholera... Byłem z nią w tak wielu miejscach i teraz wszystko mi ją przypomina. Sannass biegała, latała, tarzała się w moim pobliżu. Od ostatniego czasu dość mocno urosła. Spojrzałem na niebo, a potem spuściłem głowę, chowając twarz w dłonie. Patrzyłem na ciemność, która znowu zapanowała w moim sercu. Po chwili wyprostowałem się, a z kieszeni wyjąłem białe rękawiczki. Założyłem je na dłonie, a potem patrzyłem na swojego smoka. Od dłuższego czasu, specjalnie dla Mo nie nakładałem rękawiczek. Chciałem czuć ciepło jej dłoni, podobnie jak ona mogła czuć ciepło moich... Tak bardzo chciałem mieć ją obok. Jednak nie okazywałem tego. Czy ja powinienem się tak tym zadręczać? Ona wróci... Ale nie wiem kiedy...
<Ktoś? Neron? >
-Wiem... -odpowiedziałem.
Podeszła do nas Sannass, która zaczęła delikatnie uderzać łapą w moją nogę. Z trudem oderwałem wzrok od miejsca, gdzie zniknęła moja ukochana Księżniczka. Smoczyca miała smutny wzrok. Prosiła, abym się z nią pobawił. Westchnąłem, ukucnąłem, kładąc dłoń na jej łbie.
~Przepraszam mordko, ale nie wiem czy mam na to teraz humor. Możemy iść na spacer? -zapytałem smoka.
Sannass pokiwała głową i podreptała ku polanie. Spojrzałem na nią, a potem na Nerona.
-Jak zechcesz to możesz do nas dołączyć. Sannass nie pogardzi towarzystwem. -rzekłem do niego i ruszyłem za swoją smoczycą.
Tak sobie szedłem i szedłem, aż dotarliśmy. Usiadłem w cieniu drzewa, przy którym poznałem Moyrę. Cholera... Byłem z nią w tak wielu miejscach i teraz wszystko mi ją przypomina. Sannass biegała, latała, tarzała się w moim pobliżu. Od ostatniego czasu dość mocno urosła. Spojrzałem na niebo, a potem spuściłem głowę, chowając twarz w dłonie. Patrzyłem na ciemność, która znowu zapanowała w moim sercu. Po chwili wyprostowałem się, a z kieszeni wyjąłem białe rękawiczki. Założyłem je na dłonie, a potem patrzyłem na swojego smoka. Od dłuższego czasu, specjalnie dla Mo nie nakładałem rękawiczek. Chciałem czuć ciepło jej dłoni, podobnie jak ona mogła czuć ciepło moich... Tak bardzo chciałem mieć ją obok. Jednak nie okazywałem tego. Czy ja powinienem się tak tym zadręczać? Ona wróci... Ale nie wiem kiedy...
<Ktoś? Neron? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz