Nie mogłem wyjść z szoku... Stałem na dachu akademii i wpatrywałem się w blady księżyc.
Black Arrow przeżyła..żyje.. Moja kochana, żyje. Nigdy nie chciałem pogodzić się z jej śmiercią.. Chciałem sam się zabić by tak nie cierpieć.. po tym co jej zrobiłem.
Straciłem tamtego wieczoru kontrolę nad sobą.. Moje drugie ja przejęło nade mną kontrolę.. Nie pamiętam co jej zrobiłem.. nie pamiętam nic.. Widziałem tylko jej zakrwawione, pozostawione bez życia ciało.. To ten obraz dręczył mnie przez te kilka lat..
Izzabelle odpędziła mnie od myśli o własnym zabójstwie.. Jednak ja zawsze nie byłem sobą po tym co się stało.. Z resztą nigdy nie byłem.. Nie pamiętam jaki jestem na prawdę.. A może taki jak teraz?
Sam nie wiem. Pogubiłem się we własnym życiu. Gdybym tylko wiedział w którym kierunku brnąc.
Nic, zero.. Nie mam żadnego znaku, nawet od własnego ojca, który teraz ogląda mnie z góry użalając się nad moim losem, nad tym jak ja nisko upadłem.
Upadły.. Upadły anioł to właśnie ja. Tylko co ja robię tu na tym świecie?!
Zabiłem kilku set ludzi, zabiłem swoją miłość.. Black Arrow zamiast nadal mnie kochać..boi się mnie! I nie dziwię się jej po tym co narobiłem..
Drgnąłem gdy poczułem futro Arin na swoim karku.
Soraya.. Przez tą całą akcję zapomniałem o tym by sprawdzić co u niej.. Co mnie to obchodzi w ogóle? Nie powinienem przejmować się cudzym losem.
Rozciągnąłem czarne skrzydła i zleciałem w dół, w ostatniej sekundzie unosząc się w powietrzu.
Leciałem, leciałem w kierunku plaży, w kierunku posiadłości.. Tam gdzie znajduje się tajemnicza czarnowłosa, oraz moja Black Arrow, która panoszy się z jakimś srebrzystowłosym.
Uklęknąłem na jednym z parapetów i zajrzałem przez okno, moim oczom ukazała się moja białowłosa w ramionach tego, co chciał się mnie z tego domu pozbyć.. Dlaczego to tak bardzo boli? Ona w jego objęciach..
Podleciałem wyżej, a tam ujrzałem tę samą czarnowłosą co na plaży. Zobaczyłem Sorayę.
Leżała bezruchu na łóżku, wyglądała bardzo marnie.. Jej energia ją pozbawia życia.. Nikt jej nie nauczył z niej korzystać? A może jest samoukiem jak i ja?
Chciałem już się wycofać, gdy nasze spojrzenia się spotkały.. Widzi mnie, już tak łatwo nie ucieknę.
Otworzyłem okno swoim sposobem i spojrzałem na kobietę.
-Mogę?-zapytałem. Ta tylko skinęła głową.. dziwne. Ja bym siebie nie wpuścił. Po co ja tu wszedłem właściwie? No tak.. jej osoba owiana tysiącami tajemnic przyciąga mnie do siebie jak magnez.
<Soraya?Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz