Razem z Arrow zszedłem na dół, gdy ktoś zapukał do drzwi. Pozwoliłem jej otworzyć, gdy ja tym czasem udałem się do laboratorium po leki dla mojej, jednak, nieodpowiedzialnej siostry. Gdy zemdlała na schodach razem z Matem zerwaliśmy się jak poparzeni, by ją złapać, jednak nie zdążyliśmy. Sturlała się z nich na podłogę. Uderzyła w między czasie głową o posadzkę. Nieźle się poobijała. Jednak nie to sprawiło, że niemal dostałam zawału. Jej serce w pewnym momencie po prostu stanęło. Tak o, po prostu. Jej energia zniknęła na chwilę, by po minucie znowu się ukazać. Co się, do licha ciężkiego dzieje?
Nagle wyczułem coś dziwnego, potem usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Zaalarmowany pognałem do pokoju, gdzie musiała być Arrow. Gdy byłem już w korytarzu doszły do moich uszy jakieś krzyki. Zdenerwowałem się jeszcze mocniej. Co dzisiaj nas jeszcze zaskoczy? Gdy chciałem już wrzasnąć na intruza w moim własnym domu, jakiś gościu wpadł niemal na mnie, powiedział, że się wynosi i już go nie było. Co to miało właśnie być?! Zaczynam nie ogarniać powoli całej sytuacji. Jednak nie to było teraz najważniejsze. Dopadłem do białowłosej, która była cała roztrzęsiona. Przytuliłem ją do siebie, miałem nadzieję, że nieco się uspokoi w moich ramionach. Nerwy mogą jej zaszkodzić, a także naszemu maleństwu, które nosi pod sercem.
-- Kto to był? Zrobił ci coś? Dobrze się czujesz? -- Zalałem dziewczynę falą pytań. Sam byłem już kłębkiem nerwów, bo co się dziwić? Dopiero co zakończyliśmy bitwę, a tyle nowych problemów się na nas zwaliło. -- Spokojnie, tylko spokojnie. Jesteś tu absolutnie bezpieczna. Ty i nasze dziecko.
< Arrow? >
Nagle wyczułem coś dziwnego, potem usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Zaalarmowany pognałem do pokoju, gdzie musiała być Arrow. Gdy byłem już w korytarzu doszły do moich uszy jakieś krzyki. Zdenerwowałem się jeszcze mocniej. Co dzisiaj nas jeszcze zaskoczy? Gdy chciałem już wrzasnąć na intruza w moim własnym domu, jakiś gościu wpadł niemal na mnie, powiedział, że się wynosi i już go nie było. Co to miało właśnie być?! Zaczynam nie ogarniać powoli całej sytuacji. Jednak nie to było teraz najważniejsze. Dopadłem do białowłosej, która była cała roztrzęsiona. Przytuliłem ją do siebie, miałem nadzieję, że nieco się uspokoi w moich ramionach. Nerwy mogą jej zaszkodzić, a także naszemu maleństwu, które nosi pod sercem.
-- Kto to był? Zrobił ci coś? Dobrze się czujesz? -- Zalałem dziewczynę falą pytań. Sam byłem już kłębkiem nerwów, bo co się dziwić? Dopiero co zakończyliśmy bitwę, a tyle nowych problemów się na nas zwaliło. -- Spokojnie, tylko spokojnie. Jesteś tu absolutnie bezpieczna. Ty i nasze dziecko.
< Arrow? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz