Drgnęłam niespokojnie pod dotykiem dziewczyny. Tak dawno nikt mnie nie dotknął. Oczywiście nie liczę tych osób, które zabiłam lub same próbowały mnie zabić. Ognisto oka miała rację. Saki trzeba było pochować.
Lekko kiwnęłam głową dając znać dziewczynie, że możemy zacząć. Niedługo potem ułożyłyśmy delikatnie ciało Saki, a obok jej smoczycę. Następnie rozpaliłam resztki kadzidła i rozpoczęłam długą pieśń pogrzebową. Składała się z trzech części. Tęsknoty, pożegnania oraz obietnicy co do spotkania:
Hyunu emene
immi yuvaene
Kasikimuurige
Omarini mori sagochi…
Ostatnie tony pieśni rozbrzmiały w ciszy wschodzącego słońca. łagodne promienie oświetlało ciało mojej przybranej siostry.
Przysypałyśmy grób i nasunęłyśmy na niego ciężką płytę. A następnie kompletnie wykończone płaczem i kopanie ruszyłyśmy w stronę akademii.
***
Minęły trzy dni od jej pogrzebu. Trzy długie i beznadziejne dni. Miałam totalnie dość. Nic nie jadłam, ledwo co piłam. Schudłam już sporo i pewnie wyglądałam jak trup. Godzinami przesiadywałam na dachu Akademii próbując pozbierać się po tym wszystkim.
Już od paru godzin siedziałam w bezruchu niby patrząc przed siebie i obserwując pobojowisko, jednak mój wzrok błądził gdzieś dalej. Gdzieś gdzie nie mogłam niczego dojrzeć. I nagle zobaczyłam. Ujrzałam sens w tym wszystkim.
Przejdę Test! Spróbuje zostać Smoczym Jeźdźcem. Zrobię to. Zrobię na pamiątkę i chwałę Saki.
Ześlizgnąłem się czym prędzej z dachu i popędziłam do komnaty Amarisy, która w ostatnich dniach również snuła się tu i tam jak duch. Wpadłam lekko zdyszana i zastałam dziewczynę siedzącą na parapecie okna, delikatnie głaszczącą swoja smoczycę. Spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem.
- Amarisa! Zostanę Smoczym Jeźdźcem!
< Amisa? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz