21 października 2018

Od Yael'a


        Jeśli myślisz że zwiewanie z olbrzymim łososiem pod pachą, przed wściekłym rybakiem, jest proste, to znaczy że nie masz pojęcia o życiu. Takie rybsko non-stop wymyka się z dłoni co nie ułatwia fakt, że człowiek któremu zakosiłeś ten smakowity kąsek siedzi ci na ogonie i ma zamiar połamać ci wszystkie kości. Nawet te o których nie miałeś pojęcia.
Skręciłem w jedną z węższych uliczek, tym samym zwiększając dystans między mną, a ścigającym. Przebiegłem jeszcze dwadzieścia kroków, po czym lekko wskoczyłem na ścianę i chwytając się nierówności, wspiąłem się na dach. Wiedziałem, że kiedyś mi się to przyda. Posłałem zaskoczonemu rybakowi zwycięski uśmieszek, oddaliłem się skacząc po dachach domów.

     - Przydałoby się zmienić łowisko - mruknąłem sam do siebie, powoli smażąc rybę nad ogniem - Tutaj już mnie wszyscy znają. Zdecydowanie należy zmienić miejsce zamieszkania…

      Zapach przygotowywanego przeze mnie posiłku dotarł do mojego nosa. Zaciągnąłem się cudowną wonią, a z ust pociekła mi ślinka. Wreszcie jakieś porządne jedzenie. Zdecydowanie parę ostatnich dni głodówki nie przysłużyło się mojemu zdrowiu.

   - A może….. Eter? - przez twarz przebiegł mi chytry uśmieszek - Taaak… to dobre miejsce….

                 W tym momencie zdjąłem łososia z ognia i wziąłem do ust kawałek mięsa.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz