Nie wiedziałam co mam począć.. Saki umarła w moich ramionach.. Nie miałam jak ją ratować..Było za późno.. Za późno przybyłam jej na ratunek..Za późno ją odnalazłam!
To prze ze mnie zginęła.. Ten gnój pastwił się nad nią! Dlaczego on to zrobił?! Dlaczego?!
Saphira towarzyszyła mi umysłowo przez cały czas..jednak nawet to nie pomagało mi utrzymać się w ryzach. Łzy ciekły z moich oczu jedna za drugą..
~Amarisa, zrobiłaś co tylko mogłaś..To nie jest twoja wina-powiedziała. Miała trochę racji..lecz mogłam przybyć wcześniej.. Mogłam uratować Saki..
~To nie twoja wina-rzekła ponownie. Spojrzałam na martwą dziewczynę..nie mogłam powstrzymać łez. Tak bardzo było mi smutno..Tak bardzo źle się czułam..
Postanowiłam zanieść Saki do akademii, trzeba ją pochować..Zasługuje na to.
----
Do Saki podbiegła zupełnie nieznana mi kobieta, z początku chciałam zareagować, lecz ona chyba ją znała..
-Nie!!!-krzyknęła mając ją w rękach. Dopiero po chwili zorientowała się, że jestem tuż obok.
-T..to.. To ty ją zabiłaś?!-zapytała ze zgrozą w oczach. Jej słowa ukłuły mnie tak mocno..
-Nie..nie mogłabym tego zrobić. Saki była moją koleżanką-powiedziałam, powstrzymując płacz.
<Eshia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz