- Chciałaś mnie widzieć? - Zapytałem wpatrującą się w jakieś dokumenty Lilith. Byłem świeżo po powrocie z misji i jeszcze nie zdążyłem zdać z raportu na temat tego jak poszło.
- Tak, ale przed tym. Jak misja? - Na to pytanie rzuciłem jej pod nogi worek, w którym była głowa upolowanego mutanta. Zwierz musiał uciec z armii ciernia i zaszył się na jednej z gór na wybrzeżach. Okolicznie wioski sporo na tym ucierpiały, tak samo jak okoliczna fauna. Zadanie było dla mnie proste, więc szybko wróciłem. - Rozumiem, czyli tak jak zawsze. To co teraz powiem, to nie tyle zadanie, co właściwie prośba. Do naszej straży dołączy nowa członkini. Chciałabym byś pomógł jej się oswoić z nowym otoczeniem. - Patrzyłem na nią i zastanawiałem się czy to jeden z tych żartów których nie mogłem nigdy zrozumieć, czy może zaczynała wariować.
- Chcesz bym to ja pomógł komuś oswoić się z tym miejsce? Spośród tylu osób które lepiej się do tego nadają, ty prosisz o to mnie? - Nie tylko ja uważałem że to fatalny pomysł. Ludzie dookoła nas także uważali że powinna to dokładnie przemyśleć. Że mogę być potrzebny gdzie indziej. Powodów było wystarczająco, by wysłać kogoś innego. Oczywiście Lilith nie przegadasz.
- Już powiedziałam że to nie jest rozkaz, a prośba. Zrobisz to dla mnie czy nie?
- Skoro chcesz to proszę bardzo, ale wątpię by to się udało. - Nie jestem towarzyski. Ani z natury, ani z wyglądu. Nie wiedziałem co tym razem sobie wykombinowała, ale tak po prawdzie to nie bardzo mnie to też obchodziło. Nic na tym nie stracę. Co najwyżej kolejna osoba będzie mnie unikała.
Powiedziała mi o jej obecnym miejscu zamieszkania, jak wygląda, oraz jej imię. Nie tracąc więcej czasu ruszyłem prosto do jej pokoju w akademiku. Ludzie po drodze jak ciągle dziwnie się na mnie patrzyli, ale jakoś nie bardzo mnie to wtedy obchodziło. W końcu dotarłem przed jej pokój i zacząłem pukać. Cisza.
- Ona gdzieś wyszła jakiś czas temu. - Powiedział cichy głos. Odwróciłem się by spojrzeć na jego źródło i zobaczyłem jak głowa jednej z uczennic wystaje zza framugi drzwi. Jak tylko zobaczyła że zwróciłem na nią uwagę natychmiast schowała się w pokoju. No cóż. Trop się urwał więc uznałem że poszukam jej na terenie szkoły. Może postanowiła zwiedzać na własną rękę.
Przeszukałem kilka miejsc, aż w końcu trafiłem salę informatyczną. Była w środku jedna osoba, która zgadzała się także z opisem poszukiwanej przeze mnie kobiety. Lilith coś wspominała że zna się na informatyce w dość sporym stopniu, więc nie dziwne że tu jest. Zbliżyłem się do niej i widocznie była zbyt pochłonięta przeglądaniem danych akademii by mnie zauważyć. Stanąłem nad za jej plecami i przez chwilę przyglądałem się temu co robi.
- Większość z tych informacji mogłaś dostać jeśli zapytałabyś kogoś o nie. Nie było potrzeby hakować bazy danych już w pierwszych chwilach pobytu tutaj.
<Sara?>- Tak, ale przed tym. Jak misja? - Na to pytanie rzuciłem jej pod nogi worek, w którym była głowa upolowanego mutanta. Zwierz musiał uciec z armii ciernia i zaszył się na jednej z gór na wybrzeżach. Okolicznie wioski sporo na tym ucierpiały, tak samo jak okoliczna fauna. Zadanie było dla mnie proste, więc szybko wróciłem. - Rozumiem, czyli tak jak zawsze. To co teraz powiem, to nie tyle zadanie, co właściwie prośba. Do naszej straży dołączy nowa członkini. Chciałabym byś pomógł jej się oswoić z nowym otoczeniem. - Patrzyłem na nią i zastanawiałem się czy to jeden z tych żartów których nie mogłem nigdy zrozumieć, czy może zaczynała wariować.
- Chcesz bym to ja pomógł komuś oswoić się z tym miejsce? Spośród tylu osób które lepiej się do tego nadają, ty prosisz o to mnie? - Nie tylko ja uważałem że to fatalny pomysł. Ludzie dookoła nas także uważali że powinna to dokładnie przemyśleć. Że mogę być potrzebny gdzie indziej. Powodów było wystarczająco, by wysłać kogoś innego. Oczywiście Lilith nie przegadasz.
- Już powiedziałam że to nie jest rozkaz, a prośba. Zrobisz to dla mnie czy nie?
- Skoro chcesz to proszę bardzo, ale wątpię by to się udało. - Nie jestem towarzyski. Ani z natury, ani z wyglądu. Nie wiedziałem co tym razem sobie wykombinowała, ale tak po prawdzie to nie bardzo mnie to też obchodziło. Nic na tym nie stracę. Co najwyżej kolejna osoba będzie mnie unikała.
Powiedziała mi o jej obecnym miejscu zamieszkania, jak wygląda, oraz jej imię. Nie tracąc więcej czasu ruszyłem prosto do jej pokoju w akademiku. Ludzie po drodze jak ciągle dziwnie się na mnie patrzyli, ale jakoś nie bardzo mnie to wtedy obchodziło. W końcu dotarłem przed jej pokój i zacząłem pukać. Cisza.
- Ona gdzieś wyszła jakiś czas temu. - Powiedział cichy głos. Odwróciłem się by spojrzeć na jego źródło i zobaczyłem jak głowa jednej z uczennic wystaje zza framugi drzwi. Jak tylko zobaczyła że zwróciłem na nią uwagę natychmiast schowała się w pokoju. No cóż. Trop się urwał więc uznałem że poszukam jej na terenie szkoły. Może postanowiła zwiedzać na własną rękę.
Przeszukałem kilka miejsc, aż w końcu trafiłem salę informatyczną. Była w środku jedna osoba, która zgadzała się także z opisem poszukiwanej przeze mnie kobiety. Lilith coś wspominała że zna się na informatyce w dość sporym stopniu, więc nie dziwne że tu jest. Zbliżyłem się do niej i widocznie była zbyt pochłonięta przeglądaniem danych akademii by mnie zauważyć. Stanąłem nad za jej plecami i przez chwilę przyglądałem się temu co robi.
- Większość z tych informacji mogłaś dostać jeśli zapytałabyś kogoś o nie. Nie było potrzeby hakować bazy danych już w pierwszych chwilach pobytu tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz