Kiedy schyliła się po książki natychmiast zrobiłem to samo. Miała ich tu całkiem sporo, widać że jest pilną uczennicą tejże akademii. Ja nigdy nie stanę w drzwiach salek lekcyjnych, a przynajmniej nie jako uczeń.
Odłożyłem książki na stół tuż obok tych, które pozbierała dziewczyna.
- Nie przepraszaj, to ja powinienem. Wpadłem tu jak szalony i nawet nie spostrzegłem, że ktoś tu jest-powiedziałem. - Simon - podałem jej swe imię i wyciągnąłem do niej rękę.
- Miło mi, jestem Winry - przedstawiła się i chwyciła moją dłoń, uniosłem ją i lekko ucałowałem.
- Czy wszystko w porządku? - zapytałem, wydawało się że coś ją gryzło.
- Tak, tak wszystko jest dobrze, ale niestety muszę wracać do ksiąg. Dziękuję Ci za pomoc!
- Nie ma sprawy - rzekłem. Dziewczyna raz po raz spoglądała na mnie zatopiona w swoich książkach. Nie czując już TEJ energii postanowiłem wyjść.
- Do zobaczenia! - rzuciłem na odchodne blondynce.
------
Przemierzałem miasteczko z ostrożnością, nie chciałem by ktoś się mną zainteresował. Też dlatego szedłem z założonym na głowie kapturem. Byłem tu tylko po to by posprawdzać ulice, ludzi, ale tylko obserwując. Musiałem być pewny, że nikogo kto mógłby zaszkodzić mnie i nie tylko mnie, tu nie ma. Zatrzymałem się jednak przy wózku z rybami różnych gatunków. Postanowiłem kupić trochę dla Risara. Po zrobionych zakupach kierowałem się w stronę ścieżki do morza.
Idąc poczułem energię bardzo blisko mnie, należała ona do smoka światła, był młody. Czułem, że siedzi w torbie i wyjada właśnie ryby Risara.
Byłem ciekaw kiedy zorientuje się, że nie powinna zadzierać akurat ze mną, że też nie skupiła się na mojej energii i nie rozpoznała. W końcu jednak usłyszałem za sobą czyjś głos, kobiecy głos, zapewne należący do opiekunki tegoż smoczątka. Wyciągnąłem smoczycę z torby i spojrzałem w jej oczy, zrozumiała iż nie powinna tego robić. Chwyciłem ją więc łagodniej, po czym położyłem ją na ramieniu złotookiej dziewczyny.
-Nie chcę pieniędzy spokojnie. To mały smok, bywają niegrzeczne, to na pewno nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy tak zrobiła.-powiedziałem. Smoczyca wpatrywała się we mnie, z resztą zupełnie jak jej ludzka towarzyszka. Widać było, iż dziewczyna jest tu nowa, jeszcze problemy ze smokiem.
-Na prawdę mogę zapłacić- Ta znowu to samo.
-Schowaj portfel. Wiem doskonale jakie są i mogą być smoki. Ktoś inny może nie przymknąć oka na takie coś, w tedy monety Ci się przydadzą, także zachowaj je-powiedziałem, nawet lekko się uśmiechnąłem do fioletowowłosej.
<Violet?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz