21 października 2018

Od Yael'a


        Jeśli myślisz że zwiewanie z olbrzymim łososiem pod pachą, przed wściekłym rybakiem, jest proste, to znaczy że nie masz pojęcia o życiu. Takie rybsko non-stop wymyka się z dłoni co nie ułatwia fakt, że człowiek któremu zakosiłeś ten smakowity kąsek siedzi ci na ogonie i ma zamiar połamać ci wszystkie kości. Nawet te o których nie miałeś pojęcia.
Skręciłem w jedną z węższych uliczek, tym samym zwiększając dystans między mną, a ścigającym. Przebiegłem jeszcze dwadzieścia kroków, po czym lekko wskoczyłem na ścianę i chwytając się nierówności, wspiąłem się na dach. Wiedziałem, że kiedyś mi się to przyda. Posłałem zaskoczonemu rybakowi zwycięski uśmieszek, oddaliłem się skacząc po dachach domów.

     - Przydałoby się zmienić łowisko - mruknąłem sam do siebie, powoli smażąc rybę nad ogniem - Tutaj już mnie wszyscy znają. Zdecydowanie należy zmienić miejsce zamieszkania…

      Zapach przygotowywanego przeze mnie posiłku dotarł do mojego nosa. Zaciągnąłem się cudowną wonią, a z ust pociekła mi ślinka. Wreszcie jakieś porządne jedzenie. Zdecydowanie parę ostatnich dni głodówki nie przysłużyło się mojemu zdrowiu.

   - A może….. Eter? - przez twarz przebiegł mi chytry uśmieszek - Taaak… to dobre miejsce….

                 W tym momencie zdjąłem łososia z ognia i wziąłem do ust kawałek mięsa.



20 października 2018

Od Cora - Pasowanie na Złotego Strażnika



       Słońce zaczęło wznosić się znad horyzontu. Czyli to znak, że powoli czas zakończyć eksperyment, przynajmniej jak na razie. Sprzątając swoje miejsce pracy, jeszcze raz upewniłem się że wszystko co miałem zakończyć, zostało zakończone. Nie chcę by później pojawiły się jakieś komplikacje. Po zakończeniu ponownej inspekcji, zamknął dokładnie miejsce które nazywa swoim laboratorium. Gdyby jakiś prawdziwy naukowiec to usłyszał, wyśmiałby go, on sam uważał że jest to godne ubolewania, ale nawet gdyby miał pieniądze na zakup potrzebnego sprzętu, to nie ma nikogo kto by go mu sprzedał. Kto by robił handel z potworem? 

         Rozmyślając po drodze, jak mógłby ulepszyć swoje miejsce pracy, ruszył w kierunku celu swojej podróży, wybrał jak najmniej zaludnioną ścieżkę, by dostać się do tego miejsca, ale i tak nie mógł ukryć się przed wszystkim, biorąc pod uwagę, miejsce siedziby złotej straży. 
           Wszedł do środka, widział ludzi dookoła siebie W centralnym miejscu stała Lilith, bez cienia wahania ruszyłem w jej stronę. Na tej krótkiej trasie do pokonania, mogłem usłyszeć wiele różnorodnych wyzwisk, przekleństw, czy gróźb pod swoim adresem. Są dwa powody, dla których ci ludzie mnie jeszcze nie zabili: 1. Nie są wstanie. 2. Jest tu Lilith, która mnie akceptuje, głupia kobieta. Sprowadza na siebie tylko kłopoty. 
           Stanąłem przed nią, zwykle powinno się mówić jakąś przysięgę, o tym jak dana osoba będzie się poświęcać, oraz jak będzie się wystrzegała zdrady, by jej imię nie zostało okryte hańbą, czyli nie mam nic do stracenia. Nie wypowiedziałem nawet tej przysięgi, Lilith też nic nie powiedziała na ten temat, pewnie uznała że nie ma sensu tego ode mnie wymagać, zamiast tego z uśmiechem podała mi złoty kielich. 
          - Jam jest złoty strażnik, tak to szło? - zapytałem się sam siebie, ale ona zrobiła minę jak nauczycielka która karci ucznia. Wypiłem wszystko jednym łykiem i poczułem jak energia tego eliksiru. Moje ciało zaczęło się zmieniać, w inny sposób niż zazwyczaj, przemieniłem się w wielką Salamandrę. byłem kilkakrotnie większy od oryginału, można by było na mnie jeździć… i wyglądałem naprawdę dobrze, oczywiście szybko to minęło. Moc eliksiru została spaczona, a mój wygląd zaczął przypominać bestię, która wyszła od szalonego naukowca. Miałem zbyt duże oczekiwania. Wróciłem do swojej normalnej postaci, ignorując głosy o herezji, spaczeniu i mojej śmierci. 
        Lilith mi tylko złożyła gratulację i powiedziała że wyglądałem pięknie. I wiem że nie powiedziała tego tylko po to bym się już odczepił, wiedziała że trzymanie mnie tu dłużej, nie ma większego sensu. Kiwnąłem tylko na jej słowa i wyszedłem. 
Kiedy miałem wracać do swojego laboratorium, ktoś mnie zaczepił…



< Ktoś? >

Yael



Imię: Yael
Przezwisko: Róka - lis
Wiek: 17 lat
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Młody jeździec
Specjalizacje
- Jest genialnym złodziejem, aktorem i całkiem nieźle radzi sobie z bieganiem. A szczególnie wtedy kiedy musi uciekać ze swoją zdobyczą. 
- Nieźle radzi sobie z nożami, a szczególnie że swoim ulubionymi dwoma. 
- Ma niesamowicie wyostrzone zmysły, co potęguje fakt, że gdy zechce staje się “niewidzialny”. 
- Dla wielu bogaczy, jest nieuchwytną zmorą. 
RodziceRodziców nie znał. Wychowany przez ulicę i szczury musiał sam sobie poradzić. Przetrwać. 
RodzeństwoNic mu na ten temat nie wiadomo.
PartnerOn? Nawet o tym nie marzył. Kto by zechciał chłopaka z ulicy?!
Potomkowie: Brak
SmokNawet nie wie, że smoki istnieją naprawdę, więc... 
Pupil: Fray
CharakterŚrednia wytrzymałość w jego towarzystwie wynosi około piętnastu minut. Osobnik o niezwykłym talencie wkurzania wszystkich naokoło. Rozgadany, nierozważny nieco głupkowaty samochwała. To cechy które pokazuje na co dzień. I zazwyczaj tym właśnie sposobem udaje mu się zwieść większość osób, przy okazji wykradając wszystkie cenniejsze przedmioty. Ma nieodpartą pokusę, wręcz manię na punkcie okradania innych ludzi. Zazwyczaj jednak oddaje wszystko właścicielowi, rozkoszując się szokiem jaki wywołał. Przy tym chłopaku należy mieć się na baczności. Mimo stwarzanych pozorów jest bardzo przebiegły. 
HistoriaCałkiem sporych rozmiarów miasto, gdzieś na granicy królestwa. Olbrzymi zamek, wille, domy mieszkańców i wreszcie… slumsy. Tu siedemnaście lat temu, na ulicy znaleziono maleńkie dziecko owinięte w pieluszki. Malec miał blond włoski i duże patrzące z uwagą na świat oczy. Otulono go ręcznie haftowaną białą chustą z wyszytymi inicjałami Y.A.E.L. Maluchem zajęły się siostry z pobliskiego zakonu, ale gdy mały miał trzy latka do miasta wtargnął Cierń. Wszyscy uciekli, a w popłochu zapomniano o małym chłopcu z blond włoskami. Yael nie lubi mówić o swojej przeszłości. Nikt tak naprawdę nie wie do końca jak przeżył mając te trzy latka na ulicy obcego miasta. I sądzę, że nikt tak szybko tej tajemnicy nie odkryje.
WłaścicielHW - Tsukyomiko
Pochwały/Upomnienia: (0/0)
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty: 0
Monety: 0
Punkty Umiejętności
WYTRZYMAŁOŚĆ: 20 / SIŁA:15 / SZYBKOŚĆ: 30 / ZWINNOŚĆ: 35 / PANCERZ: 0  





PUPIL

Wygląd:



Imię: Frey
Wiek
Płeć: Samiec
Rasa: Salamandra
Żywioł: Ogień
Moce:
- niewidzialność
- widzenie w ciemności
- wyostrzone zmysły
Charakter
Właściciel: Yael




Imię:
Wiek: Dorosły
Płeć: samiec
Żywioł: Magia
Moce: (na razie brak. [jajko-0, smoczątko-max.1, mały smok-max.2, młody smok-max.3, dorosły smok-max.4])
Charakter: (Opis charakteru co najmniej 120 słów.)
Właściciel: Yael
Punkty Umiejętności: (Do rozdania 150 pkt.)
WYTRZYMAŁOŚĆ: /SIŁA: /SZYBKOŚĆ: /ZWINNOŚĆ: /PANCERZ:

14 października 2018

Od Wolf

Witam wszystkich.
Jak zapewne zauważyliście jestem nieobecna i nie aktywna na blogu.
Mam problemy z sobą w sensie pisanie, rysowanie itd.. Blokada wewnątrz.
Nic nie umiem na to poradzić. Staram się ale nic z tego nie wychodzi.
Także ogłaszam, że ja adminka bloga będę nieaktywna do odwołania, aczkolwiek będę dla każdego kto zechce pomocy, dla nowych członków itp. Po prostu nie będę pisała.
Zalecam wszystkim którzy czekają na mój odpis, napisać kolejne opko i pisać teraz z kimś innym.
Miejmy nadzieję że wrócę do pisania.

Pozdrawiam adminka Wolfsitra.

7 października 2018

Cor Asakura

Imię: Cor Asakura
Przezwisko: Wszelkie obraźliwe słowa, związane z zdradą, potworności, oraz wynaturzeniem. 
Wiek: 25
Płeć: Mężczyzna 
Stanowisko: Złota straż 
Specjalizacje: 
- Wszelkiego rodzaju walka, każdą możliwą bronią, od białej po palną. 
- biochemia 
- biofizyka 
- biomechanika 
- biologia - mam na myśli w większym bądź mniejszym stopniu wszystkie podgrupy, a jest ich około trzydzieści z czego kilka ma jeszcze mniejsze grupki. 
- biotechnologia
- bioinżynieria 
- ekologia
- mikrobiologia
- Nauka ogólnie pojęta, choć zdecydowanie mniej niż nauki biologiczne
- Szybka ocena sytuacji 
- Logiczne myślenie 
- Przeprowadzanie badań/eksperymentów
- Brak uczuć 
- Medycyna 
- Wszelka wiedza jak działać w ukryciu, czy załatwiać “czarną” robotę
- Rzemieślnictwo, rękodzieło, najczęściej z własnych tkanek, czy organów 
Specjalna moc: Korupcja, wynaturzenie, spaczenie, brak konkretnej nazwy. Moc wpływa na niego i na wszystko inne, wynaturza to, zmienia w potworność, ludzi, zwierzęta otoczenie. Może to kontrolować, nawet kiedy spaczy jakiś teren jest w stanie przywrócić go do poprzedniej formy, jednak jego ciało jest wyjątkiem. Każda komórka w jego ciele jest spaczona, on sam jednak wykorzystuje to na wiele sposobów. Przemiana własnych kończyn, spaczanie otoczenia, regeneracja komórek ( jego regeneracja jest baaardzo silna), przemiana własnych komórek, tworzenie wiernych potworów i wiele więcej. 
Rodzice: Wysoko postawieni naukowcy w armii ciernia, dla nich ich dziecko było cenną próbką badawczą. Brak informacji czy żyją. 
Rodzeństwo: Wiele, urodzonych naturalnie, czy sztucznie, brak informacji o ich obecnym stanie. Większość z nich zabije go bez mrugnięcia okiem. 
Partner: Brak
Potomkowie: Nie, o ile potwory zrodzone ze spaczenia , których nie udało mu się zabić się nie liczą. 
Charakter: Cicha woda. Robi wszystko by nie rzucać się w oczy, nie lubi zatłoczonych miejsc, ani kontaktów z innymi ludźmi, dlatego wszelkie kontakty ogranicza do minimum. Interesują go tylko jego praca i badania. Choć można się z nim “zakolegować” to prawdziwa przyjaźń jest niemal nieosiągalna. Warto też wspomnieć o jego problemach psychicznych, ciężko to jednoznacznie zdefiniować, ponieważ efekty się zmieniają, raz jest to tabun głosów, innym razem wizje, a czasem zwyczajne, czyste szaleństwo. 
Historia: Cor to dziecko urodzone przez parę naukowców, którzy podążają za Cierniem. Dla nich był tylko próbką do badań i tak sprowadzili na niego jego cierpienie. Podczas jednego z ich eksperymentów coś poszło źle i tak jego organizm został “spaczony”, “wynaturzony” i tym podobne słowa. Spowodowało to że zaczęto na nim jeszcze bardziej eksperymentować, można się domyślić jak to wpłynęło na jego psychikę. Zero jakiejkolwiek namiastki normalnego życia. Został wcielony do jednej z specjalnych jednostek, jego zadanie było proste, niszczyć i wypaczać miejsca, które nie chciały się poddać ich prawowitemu władcy. Wykonywał swoją pracę idealnie, zawsze, nie ważne czy to stary czy dziecko, mężczyzna czy kobieta, każdy z nich skończył tak samo. Pewnego dnia jednak coś się zmieniło… Coś się wydarzyło, w wyniku czego Cor zdradził, opuścił stronę ciernia i postanowił dołączyć do ZŁotej Straży. Oczywiście, Cierń nie puści go tak łatwo, ponieważ może być dla niego niebezpieczna, w końcu nie ma rzeczy której by nie mógł spaczyć. Jednak jego grzechy tak łatwo go nie opuszczą. W świetle dnia był dobrze znany, potwory są znane, ludzie mówili by spalić go kiedy tylko go zobaczyli, wyrządził wiele zła i sam to otwarcie przyznaje, jednak nie ma wyrzutów sumienia, takie było wtedy jego zadanie, a to jest wojna, jego działania w jego mniemaniu były poprawne. 
Głos: --- 
Przedmioty: Brak 
Monety: 0 
Punkty umiejętności: 
Wytrzymałość: 35
Siła: 35
Szybkość: 15
Zwinność: 15
Postać zwierzęca: Salamandra
Amulet: Naszyjnik, który zawsze ma przy sobie.
Właściciel: Psycho