Nie miałem za wiele czasu, więc nie mogłem zachować się właściwie i jakoś pomóc dziewczynie odnaleźć się w nowym miejscu, czy cokolwiek jej opowiedzieć. Mirajane była teraz najważniejsza. Muszę wpaść na trop, gdzie ten zapyziały Raphael ją trzyma.. Tak długo czasu minęło a ja jestem w tym samym miejscu. Przez wściekłość, która mną rządziła walnąłem pięścią w korę drzewa, która odwdzięczyła mi się wbitymi drzazgami w dłoni.
-Szlak.. -powiedziałem wkurzony. Spojrzałem potem na dziewczynę, która mogła być tym zaniepokojona. -Wybacz, na co dzień nie jestem taki.. eh. Moja dziewczyna została porwana przez największego imbecyla, który się nad nią pewnie pastwi a ja nie mogę nic zrobić bo nie wiem jeszcze gdzie się ukrywają.. minął już miesiąc, ja nie wiem czy ona żyje.-wytłumaczyłem się nieznajomej w sumie nie wiedząc po co, nie miałem takiego obowiązku, ale chyba musiałem o tym komuś powiedzieć. Wyżalić się z tego jaki tępy jestem.. nie potrafiąc znaleźć istoty na której mi najbardziej zależy.
<Gabriela? Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz