Wrzaski z celi ciągle były głośne, przepełnione ogromnym bólem, który czuła młoda dziewczyna. Tortury mężczyzny trwały bardzo długo, a Mirajane nie czuła nic innego, niż cierpienia. Po kilkunastu godzinach, Raphael podsunął butem tacę z posiłkiem, a potem poprawił rękaw swojego garnituru. Oblizał lekko swoje zęby, a potem zaśmiał się, plując prosto na twarz kobiety.
- Miłego wieczoru, madame... - powiedział, a potem po prostu wyszedł z lochu.
Jedynym wyjściem z tej sytuacji, było malutkie okienko u góry, ale ona się przez nie nie przeciśnie, jej smok też nie. Po chwili, u krat ukazała się mała, rogata mordka była to Valurette, zwierzątko Mirajane. Kiedy ją ujrzała, nieco oczyściło to jej myśli. Z trudem wstała, zdejmując swoją kokardkę z włosów, które opadły na jej ramiona. Dziewczyna zawiązała zakrwawioną tasiemkę na szyi Guudecu, oddając też swoje słuchawki, które założyła na szyję stworzonka.
- Proszę... Przyprowadź tutaj Avena... Błagam... - szepnęła, a potem osunęła się po ścianie, pozostawiając za sobą krwawy ślad.
Bianaid lekko przesunął się, otulając ją swoim ogonem, mógł ją może choć trochę ogrzać... Był wściekły, że nie mógł pomóc swojej przyjaciółce. Mały jeleniopodobny stworek ruszył najszybciej jak mógł za zapachem mężczyzny. Minęło wiele czasu, nim dotarła do Avena. Wylazła zza krzaków, dysząc i cicho piszcząc. Valurette podeszła do Avena i machnęła ogonem z nadzieją, że zrozumie, że musi iść za nią i to jak najszybciej.
Mirajane nie budziła się już długi czas... Ogon Bianaida był pełen krwi, dziewczyna wykrwawiała się, jednak oddychała... Ale smok nie czuł się najlepiej. Miał nadzieję, że mężczyzna przybędzie i uratuje jego właścicielkę.
<Aven? Gabriela?>
5 listopada 2021
Od Mirajane CD Garbiela/Aven
Od Ariany CD Zula/Reszta
Wszyscy bawili się i rozmawiali w swoim towarzystwie, a ja za nic nie mogłam pojąć o co chodziło John'owi. Myśl ta nie mogła mi wyjść z głowy, tego co on powiedział dając mi Rafaello, który w tej chwili broił przy moich nogach, czasem zaczepiając nowe zwierzątko Zuli.
Po chwili podszedł do mnie ojciec i zaczął gładzić mnie po włosach, nie odrywał ze mnie wzroku, był zdenerwowany ..chciał mi coś powiedzieć.
-Ari wiesz, że kocham Cię i Zulę najbardziej na świecie-zaczął. A ja wiedziałam dobrze, że coś się kroi.. zaczął rozmowę bardzo dziwnie. -John to niespodzianka dla Ciebie, i jak wiesz byłem zżyty z jego ojcem, ufałem mu bezgranicznie.- mówił dalej, a ja nie wiedziałam nadal co takiego chce mi powiedzieć.- Gdy byłaś malutką dziewczynką dałem mu słowo, że John i Ty pobierzecie się, w tedy zaręczyliśmy Was i ..-nie dokończył bo przerwałam mu. Byłam wkurwiona jak nikt nigdy nie był.
-Co takiego zrobiłeś?! Co obiecałeś?! Czy ja jestem jakąś rzeczą którą można się targować?!!-krzyczałam, czym przyciągnęłam uwagę innych. Angela zbliżyła się do nas i patrzyła zdezorientowana, ah czyli nikt nic nie wiedział, tylko blondyn który się uśmiecha pewnie wiedział, że jest ze mną zaręczony.
-Ari przepraszam, ale to się stało i nie można tego odwróc..
-Zamknij się! Zamknij się ! Nienawidzę Cię!! -krzyczałam, ze łzami w oczach patrzyłam na faceta, który był moim ojcem i nie dowierzałam w to co zrobił. Nie mogłam uwierzyć w coś takiego. A kiedy chciał mnie przytulić, cofnęłam się gwałtownie i spojrzałam mu w oczy po raz ostatni po czym odbiegłam.
W pokoju myślałam, że wszystko rozwalę, powoli traciłam kontrolę nad sobą, zaczęłam myśleć nad tym wszystkim.. Zaręczona, kurwa.. Ale ja kocham innego. I co teraz?!
Moje oczy stawały się coraz czarniejsze, demon przejmował nade mną kontrolę. Poczułam objęcia i zapach włosów mojej siostry. Zula przytulała mnie i gładziła po plecach, uspokoiłam się trochę ..a potem wybuchłam jej płaczem.
-Jeszcze coś z tym zrobimy, zobaczysz..-rzekła.
Od Simon'a CD Winry
Kiedy Winry opuściła pokój zacząłem się lekko denerwować. Nie chciałem wplątywać nikogo więcej w moje sprawy, bo niby po co? Osoba, która chciała mi pomóc i badała to wszystko umarła. Teraz i ja umieram, wiem o tym. Zostało mi już tylko kilka miesięcy życia, z siebie mogę już wyjąć tylko marnych kilka fiolek krwi, które oczyszczę. Moja krew robi się coraz brudniejsza, na prawdę zaraz nie będzie miało sensu jej czyścić, co łączy się z tym iż nie będę miał jak zażywać mojego serum. A teraz mam oszukiwać jeszcze Winry, która nic złego nie uczyniła? Ehh.. Kurwa.
~Panie, czy wszystko gra? Jak się czujesz, lepiej już?-usłyszałem głos Risara w głowie.
~Tak, jest stabilnie. Zobaczymy się w domu-odparłem. Czułem zmęczenie, leżąc nadal na poduszkach w końcu znowu zasnąłem.
Kolejny raz otwarłem oczy, tym razem już nie z takim bólem jak ostatnio. Usiadłem na kanapie, poczułem wtedy jak miesza mi się w głowie, uspokoiło się z czasem. Poczułem intensywny zapach, prawdopodobnie posiłku, który przyrządzała blondynka. Patrzyłem na swoje ręce, znaki.. będę musiał, jestem jej to winny.
Winry weszła do pokoju zapalając lampkę, która nie raziła za bardzo po oczach, pewnie pomyślała o mnie, to miłe z jej strony, ale nie powinienem tu być.
Usiadła obok mnie, a danie postawiła na stole. Wyglądało smacznie, ale apetyt na razie odbierał mi stres, który był spowodowany tematem, na który musiałem się zaraz wypowiedzieć. Winry patrzyła na mnie i uśmiechnęła się lekko, po czym zaczęła nalewać zupy do mis.
-Jeśli chodzi o to o czym chciałam pogadać, to już nie ważne. Cieszę się, że jest Ci lepiej-powiedziała. Zdziwiło mnie to trochę, zobaczyła tak dużo a mimo tego zrezygnowała z otrzymania odpowiedzi na pytania. Skupiłem wzrok na ścianie na wprost i zbierałem myśli. Długo tak nie posiedziałem, ponieważ blondynka postawiła miskę zupy przede mną.
-Zjedz, pomoże Ci to-rzekła, po czym skierowała swój wzrok na swoją miskę.
-Winry, to co Ci zaraz powiem jest bardzo ważne. Wiem, że mogę Ci zaufać, i że nie jesteś osobą, która by to wykorzystała przeciwko mnie.-mówiłem, a dziewczyna zdezorientowana patrzyła na mnie. Chciała mi w pewnym momencie przerwać ale nie pozwoliłem jej na to i mówiłem dalej. -Te znaki na ciele, na moich rękach to znaki anielskie i wiem dobrze, że czegoś się domyślałaś. Masz rację jestem aniołem, ale upadłym, zrobiłem dużo złego dlatego taki jestem. Trzymam to w tajemnicy ponieważ mam złe doświadczenia z innymi osobami.
<Winry?>
Od Avena CD Mirajane/Gabriela
Nie miałem za wiele czasu, więc nie mogłem zachować się właściwie i jakoś pomóc dziewczynie odnaleźć się w nowym miejscu, czy cokolwiek jej opowiedzieć. Mirajane była teraz najważniejsza. Muszę wpaść na trop, gdzie ten zapyziały Raphael ją trzyma.. Tak długo czasu minęło a ja jestem w tym samym miejscu. Przez wściekłość, która mną rządziła walnąłem pięścią w korę drzewa, która odwdzięczyła mi się wbitymi drzazgami w dłoni.
-Szlak.. -powiedziałem wkurzony. Spojrzałem potem na dziewczynę, która mogła być tym zaniepokojona. -Wybacz, na co dzień nie jestem taki.. eh. Moja dziewczyna została porwana przez największego imbecyla, który się nad nią pewnie pastwi a ja nie mogę nic zrobić bo nie wiem jeszcze gdzie się ukrywają.. minął już miesiąc, ja nie wiem czy ona żyje.-wytłumaczyłem się nieznajomej w sumie nie wiedząc po co, nie miałem takiego obowiązku, ale chyba musiałem o tym komuś powiedzieć. Wyżalić się z tego jaki tępy jestem.. nie potrafiąc znaleźć istoty na której mi najbardziej zależy.
<Gabriela? Mirajane?>
