Stąpanie znowu po wyspach Eter było trochę jak cofnięcie się do przeszłości. Poczułam się jak w tedy gdy byłam tu poraz pierwszy i nie wiedziałam co na mnie czeka. Stresująca próba przejścia, odnalezienie sojuszników oraz cóż to właśnie tu odzyskałam rodzinę. Ale patrzyłam na te czasy również z lekkim niesmakiem, patrząc na to jaka kiedyś byłam, ale wiem, miałam siedemnaście lat i co ja mogłam. Teraz szłam na wprost, trzymając za rękę moją własną córeczkę Collie. Verias towarzyszył nam z góry, a Rafaello szedł zaraz za nami, ochrona z każdej strony. Zatrzymaliśmy się przy domku na plaży, który bardziej był zetknięty z lasem tropikalnym, ale to dobrze, był lekko ukryty, w zaciszu tylko dla nas. Odkąd pojawiły się w małej oznaki demona, wolałam być ostrożniejsza.
- To naś nowy dom mamo?- pociągnęła mnie za rękę pędząc do przodu. Uśmiech sam wpadł na moją twarz, cieszyło mnie to, że mała dobrze znosi wyprowadzki i nasze podróże. Nie wiedziałam ile to potrwa, ale zamierzałam się cieszyć, chociaż miałam nadzieję że to wyprowadzka ostatnia na dłuższy czas. Potruchtałyśmy więc do naszego nowego plażowego domku.
1 kwietnia 2026
Od Ariany (Powrót na Eter)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
